POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 13 (2497) z dnia 2005-04-02; s. 84-86

Społeczeństwo / Ludzie / Paolini, postrach mediów

Jolanta Berent

Misja Kondom

Jest postrachem każdej ekipy telewizyjnej. Reporterzy, operatorzy, dźwiękowcy wciąż próbują go przechytrzyć. Podejmują różne środki ostrożności, dmuchają na zimne i nagle – w środku relacji – Gabriele Paolini wyrasta jak spod ziemi. We włoskiej telewizji od lat trwa irreality show.

Rzym, klinika Gemelli, godz. 20. Reporterka Tg5 podaje na żywo najświeższe informacje o stanie zdrowia papieża. Nagle za jej plecami wyrasta cudaczna postać: długie włosy, okulary, błazeński uśmiech i tabliczka z napisem: „www.gabrielepaolini.it”. Operator zacieśnia kadr, ale za plecami reporterki i tak widać poruszenie, ona sama traci wątek. Inicjatywę przejmuje intruz: – Homoseksualiści też solidaryzują się z papieżem. Kobieta przeszywa okularnika pełnym nienawiści spojrzeniem. Ale ten nie daje się zbić z tropu: – Przesłanie pokoju dla papieża.

Nazywa telewizję „najbardziej pachnącym gównem wydalanym przez człowieka”, ale nie może bez niej żyć. W 2002 r. trafił do Księgi rekordów Guinnessa za sprawą 16 335 zakłóceń eteru. Od tamtej pory ich liczba stale rośnie. Zasady gry? Być zawsze tam, gdzie kamera. Przyczaić się i w odpowiednim momencie (kiedy zapali się czerwona lampka) zaatakować. Cel? Obnażenie systemu no i propaganda bezpiecznego seksu. A przy okazji niezła zabawa. W chowanego. W kotka i ...