POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 32-34

Kraj

Joanna Podgórska

Misja: transmisja

W domach Lubiczów czy Mostowiaków bywa parę milionów widzów dziennie. Scenografowie pracujący przy serialach i telenowelach meblują nie tylko plan filmowy, ale też gust przeciętnego Polaka.

Gdy startował serial „Klan”, w polskich domach królowały nadal meblościanki na wysoki połysk, a synonimem luksusu był styl cepeliowski. Tak też wyglądał pierwszy salon doktorostwa Lubiczów: drewniane, ciężkie góralskie meble, ciemna boazeria, kominek z czerwonej cegły, kute metalowe balustradki. Już się czuło, że to passé, ale nie bardzo było wiadomo, skąd czerpać wzorce.

Jako pierwsze przyjęły się styl kolonialny, kojarzący się z niedostępnym jeszcze wówczas egzotycznym światem, i rustykalny, napędzany tęsknotą za szlacheckim dworkiem, podstawowym archetypem domu funkcjonującym w polskiej mentalności. A potem, wraz z pojawieniem się wielkich sklepów wnętrzarskich, spadła na Polaków obfitość, w której do dziś nie wszyscy mogą się połapać.

Kiedy Oliwia Orlińska, scenografka „Klanu”, przystąpiła do domowej rewolucji u Lubiczów, wyrzuciła całą cepelię i postawiła na styl kolonialny. Zamiast świeczników à la Księstwo Warszawskie – proste szkło, zamiast dzbanków siwaków – patery na owoce. Ale przede wszystkim postawiła na przestrzeń, bo wcześniej klasyczny dom polski to był zbiór ciasnych ...