POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 34 (2972) z dnia 2014-08-20; s. 24-27

Społeczeństwo

Joanna Drosio-Czaplińska

Misską być

Kolonijnym hitem tego lata były Girls Campy, Friends Campy i Beauty Campy. Na tych obozach uczono kilkuletnie dziewczynki sztuki makijażu i chodzenia na wysokich obcasach.

Nazwy są zapożyczone, wzorce też, idea oczywista: trzeba się w życiu dobrze wizualnie sprzedać. „Czy marzyłyście, żeby zostać gwiazdą? Na pewno! Rozwijamy Waszą wyobraźnię, uczymy postaw, które zaowocują lepszym startem w dorosłe życie” – tak Biuro Usług Turystycznych BUT reklamuje się w internecie. Za jedyne 1,4 tys. zł przez 10 dni dziewczynki w wieku 6–12 lat uczą się, jak zrobić make-up, dobrać ciuchy, żeby zakryć wady i wyeksponować zalety (tu prezentowane są wzory sylwetek dorosłych kobiet), jak prezentować się przed kamerą, poruszać z gracją i chodzić na obcasach krokiem modelki.

Główne punkty kolonijnego programu to: nakręcenie teledysku, tworzenie i prezentowanie newsów (na wzór „Faktów”), fashion night i oczywiście ­wybory Miss Beauty Camp. Prezen­tacje dziewczynek trafiają na YouTube, gdzie można zagłosować. Kilkulatki mówią, że interesują się modelingiem i shoppingiem. Na koniec, na wzór talent show, pokazują na palcach numer, który im przydzielono, mówiąc: „jeśli zagłosujesz, nie pożałujesz!” lub wręcz coś o numerkach. Adam Karski, choreograf kolonii, przekonuje, że pomagają im „...