POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 21 (2351) z dnia 2002-05-25; s. 60

Kultura

Jacek Sieradzki

Mistrz bez Małgorzaty

Bułhakow na nowy wiek

W ankiecie POLITYKI „Koniec wieku” czytelnicy wybrali powieść o Mistrzu i Małgorzacie jako książkę mijającego stulecia. Czy miłość ta przełoży się gracko na sceniczną wersję, tworzoną przez najwyżej dziś cenionego polskiego inscenizatora? Niekoniecznie. Próby w Starym Teatrze biegły wiele miesięcy i trudno oprzeć się wrażeniu, że rezultat jest wynikiem nie tyle fascynacji, co postępującego rozczarowania Krystiana Lupy Bułhakowowską diaboliadą.

O rozminięcie się z tradycyjnym odbiorem powieści można było reżysera podejrzewać z góry – ale to wzmagało tylko apetyt. Krystian Lupa zawsze stronił od literatury uwikłanej w doraźność czy w publicystykę. Nie interesowało go też czytanie tekstów przez historyczne losy ich autora. A to był przecież podstawowy kontekst lektury tej powieści-odwetu branego przez bezsilnego pisarza na brutalnym i durnym systemie, który zatruł mu życie. Ów odwet, ujawniony po zgaśnięciu stalinowskiego słoneczka, latami potem krzepił poddanych systemu życiodajną porcją satysfakcji. Dziś nie ma już znaczenia i łatwo było przewidzieć, że „jesiotry drugiej świeżości” i cały ideologiczno-partyjniacki folklor pójdą pod ołówek. Nawet koloryt lokalny został wytrzebiony ze szczętem. Znawcy powieści uśmiechali się pod nosem, gdy w wyznaniu wiary łapownika „brałem, tak, ale nasze, radzieckie”, ostatnie słowo cichcem zmieniono na „rodzime”.

Aliści sama ta scena „zdawania waluty” – kwintesencja sowietyzmu – jednak pozostała. Zawarty w niej ładunek upokorzenia w istotny sposób uzupełniał kreślony w spektaklu pejzaż zdegradowanego świata. Brzydkiego ś...