POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 48 (3188) z dnia 2018-11-28; s. 54-56

Historia

Sławomir Leśniewski

Mit Somosierry

Żadna inna bitwa epoki napoleońskiej z udziałem Polaków nie zyskała równie wielkiego rozgłosu. I żadna inna nie obrosła równie wielkim mitem, w którym fakty, półprawdy i fałsz wraz z upływem lat wymieszały się ze sobą w sposób zacierający jej prawdziwy obraz.

Legenda Somosierry (polscy szwoleżerowie sławną szarżę w tym hiszpańskim wąwozie wykonali 30 listopada 1808 r.), podobnie jak kilku innych wiekopomnych czynów polskiego oręża, kształtowała się w epoce zniewolenia przez zaborców. Miała stanowić ozdrowieńczy balsam dla świadomości udręczonego i zniewolonego narodu. Jako taka odrzuciła realizm, naginając rzeczywistość dla udowodnienia wspaniale brzmiącego hasła, że Polak wszędzie przejdzie i wszystko może. Stąd już był tylko mały kroczek do wspomnienia Kircholmu i Kłuszyna, gdzie polska husaria dokonywała cudów odwagi, rozbijając w puch wielokrotnie silniejszego wroga.

Aby uwypuklić własną chwałę, zazwyczaj posługiwano się starym jak świat i zawsze skutecznym zabiegiem polegającym na zwiększeniu potęgi wroga i pomniejszeniu własnych sił. W przypadku Somosierry powiódł się on doskonale. Do powszechnej świadomości wdarło się przekonanie o osamotnionym szwadronie polskich szwoleżerów cesarskiej gwardii, 125 bohaterskich jeźdźcach, którzy w szaleńczej szarży w skalistym wąwozie zdobyli cztery złożone z tyluż ...