POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 5 (2690) z dnia 2009-01-31; s. 64-67

Historia

Andrzej Garlicki

Mitomani i maniacy

Emocje nakręcane wokół śmierci gen. Władysława Sikorskiego najlepiej pokazują, jak złe skutki daje mieszanie funkcji prokuratora i historyka.

Szczecińscy prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej dwukrotnie w latach 2005 i 2007 odmówili wszczęcia postępowania w związku ze śmiercią 4 lipca 1943 r. w katastrofie gibraltarskiej gen. Władysława Sikorskiego. Uznali, że brakuje przesłanek. Tych skrupułów nie mieli katowiccy prokuratorzy IPN, którzy 3 września 2008 r. podjęli decyzję o rozpoczęciu śledztwa w sprawie zbrodni komunistycznej polegającej „na sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji powietrznej w celu pozbawienia życia gen. Sikorskiego”. Ta śmierć od samego początku była wykorzystywana politycznie.

Roman Wapiński, autor biografii gen. Sikorskiego, pisał w Polskim Słowniku Biograficznym, w zeszycie, który ukazał się w 1997 r., gdy nie istniała już cenzura: „Hipotezy, wielokrotnie formułowane, że katastrofa ta nastąpiła w wyniku zamachu na życie Sikorskiego (oskarżano o to polskich antagonistów Sikorskiego, a także Churchilla i Stalina) nie znalazły dowodów potwierdzenia”.

Władysław Bartoszewski, we wznowionej właśnie monumentalnej pracy „1859 dni Warszawy”, pod datą 6 lipca 1943 r. stwierdza: „Propaganda goebbelsowska usiłuje wykorzystać we ...