POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 12 (3203) z dnia 2019-03-20; s. 78-79

Kultura

Mirosław Pęczak

Mity kapitalizmu

Skomplikowaną rzeczywistość chcemy wytłumaczyć prosto. Potem ta „prostota” pozwala populistom zwyciężać w wyborach. Opowiada o tym w swojej książce kulturoznawca Marcin Napiórkowski.

Kapitalizm. Rzadko używa się tego pojęcia w polskich debatach publicznych, jakby w obawie, że coś lub kogoś słowo to napiętnuje albo przekłamie stan rzeczy. W czasach PRL mieliśmy w głowach mocną dychotomię kapitalizm-socjalizm. Nikt nie wierzył w bezwarunkową wyższość socjalizmu, ale skojarzenia ze słowem „kapitalizm” były ewidentnie negatywne: wyzysk, niesprawiedliwość, dehumanizacja. Potem, na progu transformacji, woleliśmy mówić o demokracji i wolnym rynku, kapitalizm występował zaś najczęściej w używanym polemicznie frazeologizmie jako „wilczy kapitalizm”. Pewna zmiana przyszła stosunkowo niedawno, wraz z globalnym kryzysem finansowym w końcu ubiegłej dekady, po którym wzmogła się fala publikacji analizujących współczesną ekonomię, z najgłośniejszym wśród nich bestsellerem Thomasa Piketty’ego „Kapitał w XXI wieku”. Wciąż jednak rzeczone słowo wydaje się u nas jakby niestosowne, wstydliwe, zwłaszcza jeśli służyłoby opisom rzeczywistości niewyłącznie ekonomicznej.

Marcin Napiórkowski nie ma z tym problemu. Już w tytule swojej książki „Kod kapitalizmu. Jak »Gwiezdne wojny«, ...