POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 4 (2334) z dnia 2002-01-26; s. 38-39

Świat

Farida Kuligowska

Młodego zwerbuję od zaraz

Najlepszym pracodawcą w Niemczech jest wywiad

Skończył się w Niemczech czas dobrej koniunktury. Wszystkie wielkie firmy – od Siemensa do Banku Drezdeńskiego, od Lufthansy do Hugo Bossa – zwalniają swój personel. Tylko jeden pracodawca wciąż werbuje nowych pracowników: wywiad.

Potrzebujemy niezwłocznie 500 absolwentów – mówi Lydia Lauscher, rzecznik BND (Bundesnachrichtendienst), Federalnej Służby Wywiadowczej. Lauscher jest jedną z niewielu agentek, która może używać swojego prawdziwego nazwiska, kiedy rozmawia z dziennikarzami, i jako jedyna z 5900 niemieckich szpiegów mówi z nieznacznym akcentem bawarskim. BND ma siedzibę w Pullach, przyzwoitym przedmieściu Monachium, i jest jednym z największych bawarskich pracodawców. Wśród ofert w gazetach (i w Internecie) można przeczytać: „Młodzi, wysoko motywowani absolwenci uniwersytetów potrzebni do interesującej pracy”. Propozycje zatrudnienia są także przypięte na uniwersyteckich tablicach ogłoszeń.

Splendor i kasa

Atak 11 września zmienił postawy Niemców. Nagle szpiegowanie dla swojej ojczyzny stało się szlachetne i patriotyczne. I raptownie BND ma pieniądze na zatrudnienie młodych, utalentowanych ludzi. Po 11 września rząd przydzielił 3 mld marek na potrzeby wojska i policji. 50 mln marek poszło do BND – dosyć, aby rozpocząć kampanię rekrutacyjną. Podobne tendencje obserwuje się na całym Zachodzie. Młodzi amerykańscy absolwenci stoją w kolejce ...

Tagi

NiemcywywiadBND