POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 49 (3088) z dnia 2016-11-30; s. 38-39

Społeczeństwo

Marta Mazuś

Młot na baby

„Któraś z naszych w końcu zginie, a my nie możemy nic zrobić”, czyli o tym, jak wygląda praca w lokalnym stowarzyszeniu, które od 17 lat pomaga ofiarom przemocy na prowincji, ale od roku nie ma na to pieniędzy.

Anita: Kojarzycie J.? Taka szczuplutka, ciemne włosy. Ma powracające myśli samobójcze, jest w naszej grupie terapeutycznej. Przemoc psychiczna. Mieszka w domu z mężem alkoholikiem i alkoholiczką teściową. Jej 9-letni dzieciak moczy się w nocy. Wiecie co u niej?

Idalia: Była u mnie w zeszłą środę. Mówiła, że chce wreszcie coś zrobić, będzie składać do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Anita: Ale jest już zdecydowana? Bo jak tu przyszła pierwszy raz, to strasznie płakała. Dopiero po dwóch spotkaniach odważyła się na rozmowę z prawnikiem.

Idalia: Twierdzi, że teraz jest już gotowa.

Irena: Gdyby to było rok temu, dostałaby od nas bony na zakupy, pomogłybyśmy jej wynająć mieszkanie, opłaciłybyśmy część czynszu. I już, odcięłaby się, z prawną pomocą Kamili.

Anita: J. 500+ nie dostanie, bo dziecko jest jedno. Mieszkanie jest na kredyt. To będzie nadludzki wysiłek, jeśli jej się uda samodzielnie stamtąd wyrwać.

<...