POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 38 (2672) z dnia 2008-09-20; s. 48-50

Rynek

Adam Grzeszak

Młot na konkurencję

Wysokie rachunki płacone na stacjach obsługi samochodów będą jeszcze wyższe. O ile wcześniej nie zlituje się nad nami Komisja Europejska. A na to na razie się nie zanosi.

Za czasów PRL był taki dowcip: do warsztatu samochodowego przyjeżdża kierowca. Silnik ledwo ciągnie, biegi nie chcą wchodzić. Majster po wysłuchaniu listy narzekań bierze młotek, podchodzi do auta, pochyla się i lekko stuka. Wszystkie niedomagania ustępują. Auto jest jak nowe, właściciel zachwycony. Mina mu jednak rzednie, gdy słyszy, że za usługę należy się 105 zł. Za jedno stuknięcie młotkiem?! – oburza się.

Nie, za stuknięcie tylko pięć złotych – wyjaśnia fachowiec. – Ale za to, że wiedziałem, gdzie stuknąć, sto.

Choć od tamtych czasów wiele się zmieniło, a młotek został wyparty przez komputer, jednak problem – gdzie stuknąć – jest nadal aktualny. Może nawet bardziej niż w czasach, gdy samochody dzieliły się na Fiaty duże i małe. O prawo do stukania i wiedzę, gdzie stuknąć, toczy się dziś wielka wojna między europejskim przemysłem samochodowym a niezależnym sektorem usług serwisowych.

Zależni i niezależni

Każdy kierowca, nawet początkujący, który nie ...