POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 22 (2960) z dnia 2014-05-28; s. 8-9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Wiesław Władyka

Mniejsze zło, większe dobro

Wojciech Jaruzelski zmarł kilka dni przed obchodami 25 rocznicy 4 czerwca 1989 r. Sam nie będzie musiał się już tłumaczyć, że swoją obecnością obciążył, zbrudził narodziny III RP. Ale dla polskiej polityki śmierć sędziwego generała jest niepomijalną okazją do kolejnych historycznych porachunków.

Mimo że na politycznej emeryturze pozostawał od 24 lat, nie odszedł całkowicie w stan spoczynku. Za swoją rolę w najnowszych dziejach był bez przerwy pociągany do odpowiedzialności – moralnej, politycznej, prawnej – przez środowiska, które określały się jako antykomunistyczne, niepodległościowe i wprowadziły obyczaj protestowania przed domem generała każdego 13 grudnia w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r. Stawał też w sądach. Oskarżany w sprawie wypadków grudniowych 1970 r. (a był wtedy ministrem obrony narodowej) i w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. Procesy te trwały latami, bez wyroku; zostały zawieszone z powodu złego stanu zdrowia generała.

On sam mimowolnie podsycał te spory, z niezwykłą konsekwencją występując w obronie swojej polityki, zwłaszcza decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego („wybór mniejszego zła”). Brał udział w konferencjach, dawał liczne wywiady, pisał książki i obszerne uzasadnienia dla sądów, jak i dla opinii publicznej, rozsyłając kopie do wielu dziennikarzy i naukowców, prowadził szeroką korespondencję.

Z tego powodu, ale przecież nie tylko, skupiał na sobie uwagę w każdej dyskusji czy kłótni o przeszłość, któ...