POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 42 (2267) z dnia 2000-10-14; s. 52

Kultura

Stefan Chwin

Mobilny duch

Pochwała człowieka niezakorzenionego

Fala fascynacji tożsamością lokalną, odkrywaną przez pisarzy, historyków, artystów czy po prostu amatorów-pasjonatów, tropiących ducha miejsca czy szukających korzeni, która prawdziwie wezbrała w Polsce lat dziewięćdziesiątych, zostawiła wyraźne ślady w polskiej kulturze.

Pojęcia takie jak duch miejsca, mała ojczyzna czy zakorzenienie zrobiły w ostatnim dziesięcioleciu w Polsce prawdziwą karierę i stały się moralnymi aksjomatami polskiej świadomości. Mówiąc dosadniej: wielu z nas uważa, że człowiek zakorzeniony jest lepszy niż człowiek niezakorzeniony. Stan niezakorzenienia często bywa określany jako wykorzenienie. Człowiek bez własnych korzeni, człowiek bez pamięci historycznej, człowiek wykorzeniony – są to wszystko określenia w najlepszym przypadku służące do wyrażenia współczucia dla kogoś, kto podpada pod takie kategorie.

Czy jednak te pojęcia nie są dinozaurami współczesnej świadomości? I czy ruch budowania tożsamości lokalnej, poszukiwania własnych korzeni, kultywowania metafizyki miejsca, nie rozmija się z potrzebami naszego czasu?

Gdy niedawno odwiedziłem kanadyjskie Toronto, zamieszkałem na Forest Hill, gdzie domy, piętrowe wille ze spadzistym dachem, obrośnięte winem i bluszczem, bardzo przypominały kamienno-ceglane budynki siedzib z końca dziewiętnastego wieku, które lubię oglądać na londyńskim Hampstead. Zresztą i budynki uniwersytetu w Toronto, wzniesione w&...