POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 46 (2933) z dnia 2013-11-13; s. 35-36

Rozmowy Żakowskiego

Jacek Żakowski

Moc jest z nami

Prof. Klaus Töpfer o tym, dlaczego Niemcy rezygnują z elektrowni atomowych, skąd czerpać czystą energię i czy wszystkich stać na ochronę środowiska

Jacek Żakowski: – Marzył pan kiedyś o elektrowniach atomowych w Niemczech?
Prof. Klaus Töpfer: – Byłem entuzjastą atomu. Jak bardzo wielu z nas.

Bo?
Atom wydawał się wybawieniem. Koniec wojen o naftę. Energia dla każdego. Za cenę, na którą każdego stać. Koniec hamowania postępu przez deficyt energii. W latach 60. entuzjazm atomowy łączył w Niemczech całe polityczne spectrum.

Nie miał przeciwników?
Ja ich nie widziałem. Ale wtedy nie byłem jeszcze politykiem. Studiowałem. Uczyłem w szkole. Jako zwykły Niemiec podzielałem wielkie nuklearne marzenie. To były lata walki Zachodu ze Wschodem. Rywalizowaliśmy o sukcesy ekonomiczne i jakość życia społeczeństw. Wierzyliśmy, że dzięki atomowi tę rywalizację wygramy. Konserwatyści, czyli CDU, socjaldemokraci, czyli SPD, liberałowie, czyli FDP, o atomie mówili praktycznie to samo. Atomowe uchwały wszystkich partyjnych kongresów były entuzjastyczne.

Co się z tym entuzjazmem stało?
Rozpadł się 26 czerwca 1986 r. Katastrofa w Czarnobylu zmieniła sytuację ...

Klaus Töpfer (ur. 1938 r.) – dyrektor Instytutu Zrównoważonego Rozwoju w Poczdamie. W latach 1998–2008 zastępca sekretarza generalnego ONZ i przewodniczący Programu Środowiska Naturalnego ONZ (UNEP). 1987–97 minister w rządach Helmuta Kohla odpowiedzialny m.in. za środowisko i elektrownie atomowe. Po rezygnacji Christiana Wulffa był jednym z głównych kandydatów na urząd prezydenta Niemiec. Przewodniczył powołanej przez Angelę Merkel komisji, która po katastrofie w Fukuszimie zarekomendowała zamknięcie elektrowni atomowych.