POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 15 (2396) z dnia 2003-04-12; s. 3-10

Raport / Starość ma przyszłość

Joanna Podgórska

Moc siwych głów czyli jak się dobrze zestarzeć

Nie rozmawiamy szczerze o starości. Nie wypada – tradycja nakazuje szacunek dla siwych włosów. Jednak by zaplanować dobrą starość, trzeba ją najpierw wydobyć ze sfery tabu. Według psychologów lęk przed starością jest najgorszą wróżbą na późne lata życia.

Anglosaska gerontologia dzieli starość na kilka etapów. Ludzie między 65 a 75 rokiem życia to young old (młodzi seniorzy), między 75 a 80 – old old (starsi seniorzy), a po 80 – oldest old (najstarsi seniorzy). Tych, którzy przekroczyli dziewięćdziesiątkę, określa się mianem długowiecznych.

W Polsce osoby ponad 65-letnie stanowią 15 proc. społeczeństwa. Za 30 lat próg starości będzie miał za sobą co czwarty Polak. Bez zrozumienia, czym jest starość, co w niej nieuchronne, a co zależy od indywidualnej drogi człowieka, grozi nam ponure rozbicie na dwa nieprzychylne sobie światy: coraz bardziej zgorzkniałą starość i coraz bardziej zniecierpliwioną młodość.

Optyka genów

Polska starość zaczyna się wcześnie. W badaniach CBOS zrealizowanych w 1998 r. respondenci za początek starości uznali niecałe 61 lat. Jednak gdy pytanie uszczegółowiono o wymiar fizyczny i duchowy starości, odpowiedź „duchowo czuję się młodo” była wybierana niemal dwukrotnie częściej niż odpowiedź „fizycznie czuję się młodo”. Każdy pewnie potrafi ...

Jan Nowak-Jeziorański

powstańczy kurier z Warszawy, były dyrektor RWE, 89 lat

– Starość, jak i całe życie ludzkie, może być szczęśliwa lub nieszczęśliwa. Największym wrogiem człowieka starego są niewątpliwie choroby, samotność i bezczynność. Jako człowiek bardzo stary nie boję się śmierci, bo przecież z natury rzeczy jest ona blisko, ale utraty sprawności. Dopóki mogę być czynny, mogę pracować, otoczony jestem ludźmi życzliwymi i czuję się pożyteczny, uważam swoją starość za szczęśliwą. Moja recepta dla rówieśników jest prosta: pracować ciężko, być aktywnym, bo to utrzymuje człowieka w dobrej formie. Ci, którzy wyobrażają sobie emeryturę jako dożywotnie wakacje, starzeją się najszybciej.

Hanka Bielicka

aktorka filmowa, teatralna i estradowa, 88 lat

– Gotowej recepty na starość nie mam. Dobrą kondycję zapewniły mi lata spędzone w teatrze, ciężka praca i dyscyplina. Optymizm i pogoda ducha to cechy charakterologiczne, pomagają na pewno zachować formę, ale dla mnie prawdziwym motorem jest praca, potrzeba bycia dla ludzi jest dla mnie sprawą nadrzędną. Nie mogę być smutną staruszką, muszę być pełna wigoru, w przeciwnym razie będą mną rozczarowani, a ja żyję dla nich i nie mogę sobie na to pozwolić. A skoro już występuję, to muszę być taką, jaką chcą mnie widzieć – odpowiedni strój, charakteryzacja składająca się na postać dodają młodości. Spoglądam w lustro, młodziej wyglądam, wychodzę na scenę, przekraczam pewien próg i kiedy widzę moją publiczność, to o dwadzieścia lat młodsza się czuję. Siłę czerpię z potrzeby bycia dla ludzi, a gdy siła ducha jest, to i ciało staje się lżejszym, innych zabiegów nie stosuję.

Gen. Michał Gutowski

najstarszy polski olimpijczyk, uczestnik olimpiady w Berlinie w 1936 r. (jeździectwo), dowódca pułku w dywizji gen. Maczka. Mimo ukończonych 92 lat nadal dosiada konia i trenuje ułanów z kompanii honorowej.

– Wierzę, że długie życie i dobra starość to kwestia przeznaczenia. Wiele razy ocierałem się o śmierć z powodu odniesionych ran i wypadków jeździeckich. W 1939 r. łączniczka Bora-Komorowskiego przepowiedziała mi przyszłość, że przez 20 lat po wojnie nie będę mógł wrócić do Polski i że będę bardzo długo żył. Tak się stało.

Żeby zapracować na dobrą starość, trzeba nauczyć się zapominać o wszystkim co złe, nie tragizować, czerpać z życia maksimum przyjemności i wykorzystywać wszystkie możliwości, jakie niesie, bo nie wrócą. To daje poczucie spełnienia. Jako 14-latek z korpusu kadetów we Lwowie miałem trzy marzenia: pierwsze – jeździć w polskiej ekipie olimpijskiej i służyć w kawalerii, drugie – dowodzić pułkiem, trzecie – zdobyć krzyż Virtuti Militari. Wszystkie się spełniły, więc mogę powiedzieć, że mam szczęśliwą starość.

Dlaczego starość jest smutna

Ponad połowa ludzi w starszym wieku deklaruje, że często lub bardzo często odczuwa smutek i przygnębienie bez wyraźnego powodu. Młodym trudno to zrozumieć, wczuć się w sytuację, gdy upływający czas w sposób coraz bardziej dotkliwy wkracza w kolejne sfery życia. Poniższy schemat pomaga to zrozumieć.

50–64 lata:
powoli zanikają twoje kontakty z młodszymi znajomymi,
odchodzą z domu dzieci, pojawiają się pierwsze poważne symptomy pogorszenia zdrowia.

65–74 lata:
przechodzisz na emeryturę i stopniowo tracisz kontakt ze środowiskiem zawodowym,
zaczynają umierać twoi rówieśnicy,
pojawia się zagrożenie wdowieństwem,
problemy zdrowotne przybierają charakter przewlekły,
zaczynasz myśleć o zmianie mieszkania na mniejsze, bo koszty utrzymania stają się za wysokie.

75–84 lata:
tracisz siły witalne,
tracisz także niektóre umiejętności ułatwiające codzienne życie (prowadzenie samochodu, wykonywanie cięższych prac i napraw domowych),
umiera coraz więcej przyjaciół i znajomych z twojego kręgu rówieśniczego,
rozluźniają się twoje związki z najbliższym otoczeniem,
kłopoty finansowe związane z utrzymaniem domu stają się coraz poważniejsze,
zaczynasz się obawiać utraty niezależności.

85 lat i więcej:
zdrowie szwankuje bardzo poważnie i pojawiają się zakłócenia orientacji w otoczeniu,
twoje codzienne funkcjonowanie jest coraz bardziej zależne od pomocy innych ludzi, grozi ci przeniesienie do placówki opiekuńczej lub zamieszkanie z krewnymi.

(Na podstawie pracy Zbigniewa Woźniaka „Jesień życia w perspektywie gerontologicznej”, Poznań 1997)

Bohdan Tomaszewski

dziennikarz, komentator sportowy, nadal aktywny zawodowo, 81 lat

– Nie należy absolutnie podlizywać się młodym. Mając 15 lat marzyłem o długich spodniach. Dziś starsi panowie wolą krótkie spodenki. Jestem z generacji, która miała swoich bohaterów. Szukaliśmy wzorców postępowania i usiłowaliśmy je naśladować. Dla mnie są to Jan Nowak-Jeziorański i gen. Michał Gutowski – ludzie wyjątkowi, którzy dają mi w życiu napęd i energię. Myślę, że posiadanie wzorca, autorytetu pomaga żyć.

Od dziecka uprawiałem sport. Dzięki temu zachowałem kondycję i nadal mogę intensywnie pracować, także przy mikrofonie. Jeśli zaś chodzi o dolegliwości, które dotykają człowieka wraz z wiekiem, to należy wykonać dość trudny manewr. Mianowicie połączyć lekceważenie z osobistą, dyskretną czujnością. Za bardzo lekceważyć nie można, za bardzo chuchać na siebie też nie, bo to złe dla psychiki. Znalezienie idealnego balansu przedłuża życie.

Stefania Grodzieńska

satyryk, pisarka, aktorka estradowa, 89 lat

– Wszystkie części starego człowieka powinny iść do wymiany. Niektóre owszem, dałoby się wymienić, ale stary człowiek nie ma dość czasu, żeby doczekać wyznaczonego terminu remontu. Niektóre części może stary człowiek wysiedzieć: poczekalnie w przybytkach lecznictwa społecznego to kawiarnie i kluby starego człowieka. Są i tacy, którzy wolą złotą jesień życia przeczekać na resztkach starych części, aż do happy endu na Powązkach.

Należę do emerytek, które stać jeszcze na szaleństwa: wieczór w teatrze, puder na nos, żeby nie straszyć ludzi, dach nad głową. Mamy co zjeść, a czasem nawet wypić. Mamy co na siebie włożyć (przez długie życie się uzbierało). Wystarcza jednak, by któraś z części ciała wysiadła, a cała konstrukcja się wali, przenośnie i dosłownie.

Dla starego człowieka wszystko co nieprzewidziane prędzej czy później staje się faktem i katastrofą. Nie tylko, a nawet nie przede wszystkim finansową.

Jeśli stary człowiek jest szczęśliwcem mieszkającym z rodziną, jego całodobową troską jest nieutrudnianie tej rodzinie życia. Rosnącą niewydolność stary człowiek usiłuje przezwyciężyć: żeby nie fatygować bliskich, robi sam wszystko, co może i czego nie może. Zamiast poprosić o zmienienie wody kwiatom, rozbija pamiątkowy wazon. W ramach niefatygowania bliskich przewraca się na tym rozmazanym i łamie sobie to czy owo. Tyle teorii.

W praktyce jestem uśmiechniętą i towarzyską staruszką, która właśnie stłukła pamiątkowy wazon i, upudrowawszy nos, wyrusza na radosne spotkanie z koleżanką ze szkoły baletowej.

Wiesław Chrzanowski

polityk, współtwórca ZChN, 80 lat

– Żyć przyszłością spraw publicznych – tych, które wypełniały nam życie. Doświadczenia należy dyskontować, natomiast odtwarzanie przeszłości lepiej pozostawić badaczom. Ignacy Krasicki tak puentuje spór kalendarza z kroniką: „On zmyśla to co będzie, ty zmyślasz co było”. Lepiej nie narażać się na zarzut zmyślania własnych zasług. „Zmyślając” to co będzie, co powinno być już poza granicami naszej przyszłości, można spotkać się z młodymi, być przydatnym. To krzepiące. Horyzont przyszłości tych w sile wieku nie przekracza przeważnie terminu najbliższych wyborów. Młodzi ufają, że w swej przyszłości przeżyją spełnienie marzeń, nam starym nie grozi już przeżycie zawodu. Przy takim podejściu najtragiczniejszy ponoć dzień w życiu mężczyzny, dzień, w którym musi sobie powiedzieć: „Już nie będę Napoleonem” (Tadeusz Różewicz), ominie nas. Oby tylko do końca dopisywało zdrowie.

Co robią?

Sposoby spędzania wolnego czasu przez Polaków w starszym wieku w proc. (procenty nie sumują się do 100, bo można było wybrać kilka możliwości):

oglądanie telewizji i słuchanie radia – 80
sen, drzemka – 45
życie rodzinne – 42
praktyki religijne – 36
czytanie – 31
spacery – 30 zajęcia na działce lub w ogródku – 29
życie towarzyskie – 26
przebywanie z wnukami – 22
hobby – 6
podróże, wycieczki, pielgrzymki – 4
praca społeczna – 2
sport, zajęcia ruchowe – 1

Źródło: Badania Instytutu Spraw Publicznych „Starzy ludzie w Polsce”, Warszawa 2002

Anna Świderkówna

historyk, biblistka, prof. dr hab., 77 lat

– Ludziom starym zazwyczaj najbardziej dokucza samotność (nawet i wtedy, gdy naprawdę samotni nie są), poczucie, że są (jak im się zdaje) nikomu niepotrzebni i to, że nie widzą przed sobą żadnego celu, do którego mogliby dążyć. Do tego trzeba dodać jeszcze rozmaite właściwe ich wiekowi dolegliwości... Otóż ja skończyłam już lat 77, nigdy nie byłam zamężna, nie mam też dzieci ani wnuków, ani żadnego rodzeństwa. Wprawdzie mam jeszcze kuzynów, uczniów, przyjaciół, na których mogę liczyć, w gruncie rzeczy jednak jestem sama. Ale przecież nie samotna! Zazwyczaj patrzymy na starość niesłusznie jako na czas tracenia. Owszem, nie da się zaprzeczyć, że z wiekiem wiele tracimy. Tracimy pewne sprawności i fizyczne, i umysłowe, ale i niemało też zyskujemy. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że wiele z tego, co robię teraz, nie mogłabym robić wcześniej, że nigdy nie byłam tak potrzebna tylu moim słuchaczom, moim czytelnikom czy nawet przypadkowo spotkanym ludziom. Dlaczego? Trudno mi na to odpowiedzieć. Dlatego posłużę się słowami księgi biblijnej, tzw. Mądrości Syracha, w której czytamy: „Wieńcem starców jest wielkie doświadczenie, a chlubą ich bojaźń Pana” (Syr 25.6). A warto przypomnieć, że wieniec w starożytności był symbolem zwycięstwa. I to jest właśnie radość starości, owo doświadczenie i nabyta z nim razem „bojaźń”, a mówiąc bardziej zrozumiale dla nas, pełna szacunku miłość do Boga. Tu muszę się przyznać: jestem chrześcijanką i od lat już zajmuję się Biblią. Dlatego właśnie nigdy nie jestem samotna, nawet i wtedy, gdy się taką czuję. Oczywiście, wierzę w Boga, lecz jeszcze ważniejsze jest to, że wierzę Bogu. Wtedy bowiem dzieje się to, co zapowiada prorok w Księdze Izajasza: „On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałemu. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy. Lecz ci co zaufali Panu, odzyskują siły. Otrzymują skrzydła jak orły, bez znużenia idą” (Iz 40, 29-31). Podobnie czytamy w Psalmie 103: „On twoje dni nasyca dobrami. Odnawia się twoja młodość jak orła” (Ps 103, w. 5). Te orle skrzydła wyrastają ludziom zmęczonym, znużonym życiem, ale tym, którzy postawili na Boga. A wówczas starość staje się nieoczekiwanie radosną młodością, a nawet źródłem siły dla młodszych braci.

Starcy przyszłością narodu

Gdy więcej niż 7 proc. populacji ukończy 65 rok życia, społeczeństwo zyskuje miano starego. W Polsce już w 1995 r. było takich osób ponad 10 proc., dziś stanowią około 16 proc., z tego jedna trzecia to ludzie ponad 75-letni. Zgodnie z prognozami w 2030 r. co czwarty Polak będzie w wieku poprodukcyjnym, a udział kobiet po sześćdziesiątce wśród Polek wyniesie niemal 30 proc. Jest to tendencja ogólnoświatowa. Dziś populacja ludzi po 60 roku życia liczy ok. 600 mln, a za 50 lat może przekroczyć 2 mld.