POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 5 (2690) z dnia 2009-01-31; s. 80-81

Świat / Książki

Marek OstrowskiAdam Szostkiewicz

Mocarstwo gestów

Partnerstwo Wschodnie to nasz pierwszy znaczący wkład do arsenału idei Unii Europejskiej. Ale samymi ideami polityki się nie robi. Trzeba konkretów i pieniędzy.

Ameryka dominuje w świecie potęgą militarną (hard power). Unia Europejska szczyci się dyplomacją i akcjami w polityce społecznej (soft power). Ukuto dumny bonmot: Soft power is Europe’s hard currency. Tą twardą walutą jest pomoc rozwojowa – Unia dostarcza w różnych formach prawie 60 proc. całej pomocy w skali globu. Prezydencja francuska zorganizowała w Strasburgu Europejskie Dni Rozwoju, prawdziwy zjazd osobistości, organizacji, zawodowych działaczy i wolontariuszy – od wysepek na Polinezji przez Afrykę po Amerykę Łacińską. Przy tej okazji Komisja UE opublikowała broszurę z opisem 25 swoich najpomyślniejszych przedsięwzięć lokalnych: jedno okienko administracyjne w Kambodży, 300 tys. podręczników szkolnych na Haiti, radar strzegący bogactw podmorskich na Mikronezji, dostęp do czystej wody w Etiopii itd. Pomoc rozwojowa to dziś zarówno ogromny przemysł, jak i rodzaj pocieszającego manifestu politycznego, maskującego wyrzut sumienia: nie możemy was, biednych kuzynów, przyjąć do naszej Unii, ale o was nie zapominamy, chcemy wam pomagać, najlepiej tak, byście mogli w przyszłości się ...