POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 39 (2212) z dnia 1999-09-25; s. 3-9

Raport

Janina ParadowskaPiotr PytlakowskiStanisław PodemskiAleksander Chećko

Moje, twoje, nasze

Reprywatyzacja. Nie swoje należy oddać - tu panuje pełna zgoda. Naród szanuje prawo własności - tak przynajmniej wynika z badań opinii. Naród chce sprawiedliwości dla swoich obszarników, przemysłowców i kamieniczników. Koło wykonało obrót: naród odbierał - dziś zwraca. Upływa właśnie dziesięciolecie mówienia o oddawaniu. Przez dziesięć lat można było zwrócić wiele, nawet wszystko. Ale w Polsce dekada wyrównywania krzywd minęła wyłącznie na dyskusji: ile, komu, jak? Powstało przynajmniej kilkanaście projektów ustaw o reprywatyzacji. Żaden nie wszedł w życie. Koalicja AWS-UW od dwóch lat zapowiadała stworzenie własnej ustawy i słowo ciałem się stało - projekt jest. Czy czeka go los poprzednich? Czy ustawa w proponowanym kształcie ma szansę być uchwalona przez Sejm i podpisana przez prezydenta? A przede wszystkim: czy budżet stać na wydatki związane z zaspokojeniem roszczeń właścicieli i ich spadkobierców?

Rząd z dumą niesie do parlamentu projekt wyrównujący straty pokrzywdzonym posiadaczom i zderza się na Wiejskiej z pokrzywdzonymi rolnikami, górnikami, pielęgniarkami i innymi przedstawicielami narodu. Na tle wzburzonych mas prawa dawnych właścicieli do utraconego majątku już nie wydają się takie jednoznaczne. To im się należy, a nam figa? - pyta tłum.

Reprywatyzacja budzi lęk. Chłopi boją się, że obszarnicy odbiorą ziemię. Robotnicy boją się powrotu fabrykantów. Leśnicy nie chcą oddać lasów. Lokatorzy - kamienic. Nasze, nie oddamy!

Naszego nie chcą nam oddać - pada z drugiej strony. Ostatni projekt ustawy reprywatyzacyjnej, który przewiduje zwrot 50 proc. wartości majątku znacjonalizowanego z naruszeniem prawa, nie podoba się bowiem także tym, którym ma wyrównać krzywdy. Prezydent Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości Mirosław Szypowski uważa, że oddawanie połowy utraconych dóbr to grabież w biały dzień. Byli właściciele chcą odzyskać wszystko albo nic. - Nam jałmużny nie trzeba - mówią. - Po 55 latach upokorzeń domagamy się pełnego zadośćuczynienia.

Renta przeciw filozofii

<...