POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 34 (3073) z dnia 2016-08-17; s. 34-35

Społeczeństwo

Violetta Krasnowska

Mole sądowe

O pani Teresie, która wszczęła kilkaset spraw sądowych, aż huczą sądowe korytarze. Ale ostatnio przebił ją pan Przemysław – w niespełna dwa lata założył ponad dwa tysiące spraw. Czy naprawdę musimy za to płacić?

Pani Teresa założyła 560 spraw w sądzie. Tak wyliczyła ostatnio jej adwokatka, jedna z całej armii adwokatów z urzędu, za których płaci budżet państwa. Pani Teresa skarży do sądu wszystkie negatywne decyzje jej dotyczące – głównie są to odmowy zasiłków z pomocy społecznej. Ma około 770 zł renty, czyli formalnie przekracza ustawowe kryterium dochodowe uprawniające do pomocy, ale sięga po artykuł 41 ustawy: osobom, które przekraczają owo kryterium, można przyznać specjalny zasiłek celowy w szczególnie uzasadnionych przypadkach. To zawsze decyzja uznaniowa, skoro więc mogą dać, a nie dali, to idzie do sądu. – Bo prawo ma być dla człowieka – mówi twardo.

Jedna z pierwszych spraw pani Teresy sprzed 10 lat dotyczyła wniosku o dożywienie – 200 zł dla niej i 180 zł dla jej 16-letniego syna. Odmówiono, bo – tłumaczyła pomoc społeczna – oboje mieli już wcześniej przyznane talony na obiady w barze o wartości 225 zł miesięcznie; w tym samym miesiącu ...