POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 40 (2674) z dnia 2008-10-04; s. 76-78

Historia

Adam Kożuchowski

Monachijska pułapka

Traktat monachijski z września 1938 r. to wspomnienie podwójnie bolesne: z jednej strony przywódcy mocarstw zachodnich haniebnie zdradzili swych sojuszników, z drugiej zaś owa zdrada okazała się dla nich samych groźną naiwnością. Dotyczy to także Polski.

Największą odpowiedzialnością za Monachium obciąża się, i słusznie, brytyjskiego premiera Neville’a Chamberlaina, który firmował politykę tzw. appeasementu (zaspokajania, ugłaskania) w stosunku do hitlerowskich Niemiec. Pamięć bowiem o wojnie przerażała społeczeństwa angielskie i francuskie i wielu polityków tych krajów, na czele z byłym premierem Lloydem George’em, uważało, że drobna korekta postanowień traktatu paryskiego z 1919 r., który upokarzał Niemców, warta była zachowania pokoju.

Tymczasem w marcu 1938 r. Austria entuzjastycznie witała niemieckie wojska, a wkrótce potem okazało się, że tak samo gorące pragnienie przyłączenia się do Rzeszy żywią Niemcy zamieszkujący znaczne obszary zachodniej Czechosłowacji (Sudety); na tych terenach stanowili bezapelacyjną większość, a przy tym entuzjastycznie popierali nazistowską Sudetendeutsche Partei, głośno domagającą się od führera uwolnienia spod czeskiego jarzma.

Czechosłowacja była państwem związanym sojuszami wojskowymi z Francją i Związkiem Radzieckim. Oba te kraje zobowiązały się do zbrojnej pomocy w wypadku najazdu na ...