POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 38 (2672) z dnia 2008-09-20; s. 132-137

Na własne oczy

Marek OstrowskiRafał Ostrowski

Mongolia zwierząt, ludzi i bogów

Gdyby świat wskutek wojny nuklearnej cofnął się o tysiąc lat, Mongołowie byliby jednym z nielicznych narodów, który nie musiałby wiele zmieniać, aby przetrwać.

Ogromne, puste przestrzenie. Najrzadziej zaludniony kraj świata. Pięć razy większy od Polski, a 15 razy mniej mieszkańców. Połowa Mongołów to nomadzi, pasterze. Nie budują domów, bo wędrują. A wędrują, bo mają niezmierzoną, wspólną przestrzeń; ziemia, jak i powietrze, jest dla wszystkich, żadnych ogrodzeń nikt nie stawia. I muszą wypasać 40 mln sztuk bydła, więc trzeba się przenosić, by trawa mogła odrosnąć.

Ile razy w ciągu roku rodzina pasterska się przeprowadza? Gana, która dziś studiuje w Ułan Bator, przez chwilę oblicza: – Przynajmniej osiem – mówi. Co decyduje o przenosinach? Dobór odpowiednich pastwisk na wiosnę i jesień, kiedy zwierzęta trzeba maksymalnie utuczyć. – Dodatkowo latem ucieczka od much i komarów, zresztą miło rozłożyć jurtę na niewydeptanym miejscu, by mieć świeży dywan z trawy.

Ludzie

W tym, że mogliby cofnąć się tysiąc lat od dzisiejszej cywilizacji technicznej – nie ma wielkiej przesady. Pasterz mógłby sam zrobić sobie dom, czyli jurtę, która jest pierwowzorem namiotu. Drewniany składany ...