POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 8 (2543) z dnia 2006-02-25; s. 83-84

Społeczeństwo / Ludzie / Mówić czy migać?

Jarosław ArmatysMarta Poznańska

Moniki wyścig z ciszą

Niesłysząca od urodzenia 22-letnia Monika Jaworska, zwana Katanką, z powodzeniem rywalizuje z mężczyznami na motorowych torach wyścigowych. Jednocześnie walczy na innej bieżni. Chce mówić jak zdrowi.

Jak najlepiej ułatwić życie osobom głuchym? Jedni twierdzą: uczyć ich słuchać i mówić, choćby niepoprawnie. Drudzy są zwolennikami rozwijania przez społeczność niesłyszących własnego języka i kultury.

Ja nie potrzebuję język migać – oświadcza Monika stanowczo. – Bo mogę stracić mówienie. Chce być słyszalna. Wyraźna. Miganie oznacza dla niej zamknięcie się w mniejszości językowej. Chce należeć do słyszącej większości. Na torze wyścigowym też przedziera się do większości. Z prędkością 280 km na godzinę.

„Proszę, nie pisz słowo głuchoniema, lecz najlepiej pisz niesłysząca” – upomina już podczas pierwszej rozmowy, prowadzonej jeszcze na internetowym Gadu-Gadu. Ona nie słyszy, ale nie jest niemową!

Na propozycję spotkania w realu zgadza się od razu. I przestrzega: „Na początku zawsze pisać w kartku. Najpierw jak poznać Ciebie nową, to niestety trudniej czytam z Tobą jak mówisz z ust. Ja mówię do Ciebie, też nie rozumiesz. Nie ...