POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 38 (2522) z dnia 2005-09-24; s. 118-122

Na własne oczy

Agnieszka Wójcińska

Monument

Gdy Qdi skończył 17 lat, dostał różne rzeczy, także pieniądze, ale najbardziej ucieszył się z metalowej literki M – jak Monument. Tą nazwą on i jego kumple określają klatkę bloku na osiedlu Górnym w Pile. Tu od prawie czterech lat zbiera się ich grupa – Monumentalna Klika. Nadaje sens ich życiu, wyznacza reguły oparte na przyjaźni, dopinguje do działania.

„Emente (MNT, skrót od Monument – przyp. red.) Klika zawsze w pierwszej lidze. Posłuchaj synu, właśnie to tak widzę. To jest osiedle, które szanuję, reprezentuję, w tym się lubuję, tu pracę wykonuję, rapem się kieruję, tu się wychowuję i tutaj króluję (...) te osiedle jest i będzie na zawsze”.

Ja nie myślę, że to jest Polska albo Piła, dla mnie liczy się ta klatka, ci ludzie – mówi Qdi.

Wolan: – Gdzie byśmy nie szli, zawsze w końcu trafiamy na Monument. Wszystkie drogi tu prowadzą.

Qdi (naprawdę Kamil) najdłużej zna Czecha, swojego imiennika. Poznali się kilka lat temu w szkole. Czechu, starszy o cztery lata, opowiada, że inni śmiali się z niego, bo kumplował się z małolatem. Ale byli z Qdim nierozłączni. Czechu pierwszy zaczął tańczyć breakdance. Szybko wciągnął w to 11-letniego wówczas przyjaciela. Pierwsze figury ćwiczyli u Qdiego w salonie na dywanie. Potem wynosili matę przed blok i tańczyli do muzyki ...