POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 10 (2183) z dnia 1999-03-06; s. 21-22

Społeczeństwo

Ewa Nowakowska

Moralność za zamkniętymi drzwiami

W samym środku protestów środowiska medycznego zdarzył się kolejny przypadek odmowy wypisania recepty na środki antykoncepcyjne. Lekarz motywował to wyłącznie własnymi przekonaniami. Zdarzenie to wzmacnia pytania o powinność publicznej służby zdrowia. O rolę samorządu lekarskiego, który powinien wyznaczyć dla środowiska linię demarkacyjną między prywatnymi przekonaniami a służbowymi powinnościami. Niestety, odmowa wydania recepty nie jest jedynym środkiem owej anty-antykoncepcyjnej kampanii. Gorzej, że jest nim także dezinformacja.

Mija właśnie czterdzieści lat od wynalezienia hormonalnej pigułki antykoncepcyjnej. Najskuteczniejsza w 98 proc. chroni przed nieplanowaną ciążą. Gdy na świecie dyskutuje się o rosnącym wpływie antykoncepcji hormonalnej na komfort życia kobiety, u nas pigułka staje się dobrem trudno  dostępnym. - Średnio dwie na blisko czterdzieści kobiet, które codziennie przyjmuję, przychodzą do mnie po odmowie przepisania antykoncepcji przez innych lekarzy. Nie chodzi o przeciwwskazania zdrowotne w konkretnym przypadku, tylko o negację metod "nienaturalnych". Pacjentki żalą się, że odmowa połączona jest zwykle z poniżającymi uwagami - mówi dr Ryszard Rutkowski, ginekolog ze specjalistycznej poradni dla kobiet na warszawskiej Pradze.

Potwierdza to zgłoszenie do Telefonu Zaufania Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: - Lekarz w rejonie powiedział mi, że on pigułek nie przepisuje, ponieważ - jak 99 proc. Polaków - jest katolikiem. A ja powinnam zrobić rachunek sumienia, bo brakuje mi busoli moralnej.

W Polsce nie ma polityki społecznej w zakresie edukacji seksualnej i świadomego rodzicielstwa. W rezultacie kilkuletniego majstrowania przy ustawie z 1993 r. (tzw. antyaborcyjnej) do szkół nie wpuszczono edukacji seksualnej, której częścią miała ...