POLITYKA

środa, 17 lipca 2019

Polityka - nr 11 (2495) z dnia 2005-03-19; s. 50

Świat / Węgry

Tadeusz Olszański

Moskwo, zwróć

Premier Ferenc Gyurcsany podczas ostatniej wizyty na Kremlu upomniał się o węgierskie dzieła sztuki zagrabione przez wojska radzieckie. Czy dzięki tym staraniom odnajdzie się również nasza Biblia Szaroszpatacka?

60 lat temu w ślad za frontowymi oddziałami Armii Czerwonej, zajmującymi po zaciekłych walkach Węgry, podążały specjalne jednostki NKWD złożone z muzealników i historyków sztuki. Dysponowały one dokładnymi wykazami dzieł sztuki, które należało natychmiast zarekwirować. Całą akcję zainicjował rosyjski malarz i historyk sztuki Igor Grabar. To on, już w 1943 r., kiedy nastąpił zwrot i wojska radzieckie przeszły do ofensywy, wystąpił z wnioskiem do Stalina, aby poniesione przez ZSRR olbrzymie straty i zniszczenia zrekompensować przez zawłaszczenie skarbów sztuki wrogich państw.

Grabara łączyły z Węgrami szczególne związki, urodził się bowiem w 1871 r. w Budapeszcie. Tam spędził dzieciństwo, a następnie w trakcie studiów i licznych podróży przed rewolucją październikową dokładnie poznał europejskie muzea. Był fachowcem najwyższej klasy. Sporządził katalog 1800 najcenniejszych dzieł sztuki, które można było znaleźć na terytorium Austrii, Niemiec, Rumunii i Węgier. Zaznaczył również, co należało zagarnąć w pierwszej kolejnoś...