POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 17 (2702) z dnia 2009-04-25; s. 85-87

Świat

Adam Krzemiński

Może od morza do morza?

Polska mocarstwem narodów! To nie zawołanie naszych wszechpolaków, to wizja amerykańskiego politologa ­George’a Friedmana, który w swej historii najbliższych stu lat widzi Polskę jako sprytne i agresywne mocarstewko u boku ­tryumfującej Ameryki.

Ten wzięty publicysta magazynu „Time” oraz dzienników „Wall Street Journal” i „New York Times” opowiada w swym bestsellerze („The next 100 years”), jak to najpierw pękną Chiny, udławione nierównomiernym rozwojem, potem Rosja, która zmurszała w swej coraz bardziej anachronicznej monokulturze gospodarczej przegapi przejście USA od ropy naftowej i gazu ku energii solarnej. Europa atlantycka – Niemcy i Francja – zdziadzieje w swej emerytalnej mentalności. A prym na Starym Kontynencie będzie dzierżyć nowa Europa, czyli to nasze wyśnione Międzymorze, z bazami marynarki wojennej w Rijece i Grecji, graniczące na Bałkanach i na Ukrainie – jak w XVII w. – z wielką Turcją, która – odrzucona od UE – ponownie zawładnie światem muzułmańskim od Egiptu po Arabię Saudyjską i Afganistan.

24 listopada 2050 r. w Thanksgiving Day wybuchnie wojna światowa. Gdy Amerykanie będą oglądać mecze lub trawić świąteczne indyki, Japonia dosłownie z Księżyca zaatakuje amerykańskie satelitarne bazy łącznościowe, a następnie zdziesiątkuje amerykańską flotę. Równocześ...