POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 46 (2427) z dnia 2003-11-15; s. 40-43

Gospodarka / Handel przygraniczny

Piotr StasiakJacek Safuta  [wsp.]

Mrówka z ciężarówką

Tysiące polskich mrówek zarabia na życie, przenosząc przez granicę papierosy i alkohol. Co czeka je za pół roku, kiedy Polska znajdzie się w Unii – eldorado czy zagłada?

Na granicy wschodniej mrówka zaczyna pracę o świcie. Po stronie ukraińskiej kupuje karton papierosów i butelkę wódki. Tyle podróżnemu przekraczającemu polską granicę wolno mieć w bagażu. Kiedyś mrówki były bardziej objuczone. Papierosy upychano w specjalnych kieszeniach, przyklejano taśmą na plecach i brzuchu. Kobiety pakowały do staników i pod spódnice. Obrotni nieśli po 6–7 kartonów. Od kiedy na przejściu wzmocniono kontrole i zainstalowano sprzęt do wykrywania folii aluminiowej (jest w każdej paczce papierosów), nie opłaca się nosić więcej, bo zabiorą albo zawrócą.

– Chyba że akurat celnik się zlituje – mówi pan Zenon, który od kilku lat handluje na targowisku w Medyce. Pan Zenon dokładnie wie, kto stoi na zmianie, wyrozumiały czy służbista. Ale nawet z jedną sztangą papierosów wyprawa się opłaci. Po ukraińskiej stronie paczka LM kosztuje niecałe 2 zł. Po polskiej stronie na targu można ją sprzedać dwa razy drożej. Sprawna mrówka wyciągnie dniówkę 40–50 ...