POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 25 (2559) z dnia 2006-06-24; s. 104

Pilch

Jerzy Pilch

Mrówki i rekiny

Nigdy bym nie pomyślał, że jak będę się żegnał z czytelnikami „Polityki”, czytał będę wiersze Tomasza Różyckiego; nigdy bym nie przypuścił, że z zachwytu dla nowego tomu tego poety („Kolonie”, Wydawnictwo Znak) czynił będę „posąg pożegnania”, ale w końcu taka „jest skryby najjaśniejsza chwała: /w felieton mieni nawet pożegnanie. /Ta kartka wieki będzie tu płakała, /I łez jej stanie” – że pozwolę sobie na niewyszukaną, ale mam nadzieję nie wyłącznie komiczną, parafrazę.

Po głośnym poemacie „Dwanaście stacji” (Nagroda Kościelskich, nominacja do Nike, aplauz czytelników, uznanie krytyki) Różycki wydał nowy, precyzyjnie skonstruowany tom; zbiór wierszy świetnych, nieraz tajemniczych, zawsze intensywnych. Przerażająco niekiedy intensywnych, bo jak się czyta np. wiersz „Woda ognista”, a umyślnie wybieram tekst – powiedzmy – prostszy, to bardzo sugestywne i zaraźliwie mocne widać tu obrazy i fest porywające słychać tu wibracje: „Kiedy zacząłem pisać, nikt mi nie powiedział, /że to ...