POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 51 (3141) z dnia 2017-12-18; s. 62-65

Świat

Witold Pawłowski

Mściciel w masce

Jeśli na czele antyprezydenckiej manifestacji staje sam prezydent, w podwiniętej koszuli we wzorki, jeśli jedni palą jego portrety, a inni obok wiwatują na jego cześć, to jesteśmy na Filipinach Rodriga Duterte. Przywódcy nowego typu.

Podbił Filipiny jak kiedyś Hiszpanie. Całkowicie zdominował. Ustala agendę, porządek, przekaz dnia. On – i długo, długo nic. Tryska frazami, gotowymi cytatami. Codziennie w mediach, na forach w internecie nowa opowieść: na kogo się wkurzył, co właśnie powiedział Duterte.

Na przykład teraz o swoim synu, który zeznaje przed senatem, razem z zięciem prezydenta, w kłopotliwej sprawie przemytu narkotyków za 125 mln dol. „Jeśli jest winien, to go zabiję” – rzuca prezydent. Jęk wydają obrońcy praw człowieka, obruszają się biskupi, a ludziom się podoba: srogi, ale sprawiedliwy. Później zapracowany rzecznik tłumaczy dziennikarzom, którzy już zdążyli wysłać depesze, że słów prezydenta nie należy rozumieć literalnie.

Cała Manila stoi w słynnych korkach godzinami, samochód za samochodem – i słucha radia. Prezydent obiecał, że rozwiąże i ten problem, ale w to akurat nikt nie wierzy. Poza tym prezydent też stoi w korkach. Podczas wizyty papieża Franciszka były tak ogromne, że już nie wytrzymał: „Niech ten sukinsyn wraca wreszcie ...

Załączniki

  • [Filipiny]

    [Filipiny] - [rys.] MS