POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 33 (2820) z dnia 2011-08-10; s. 52-55

Historia

Janusz Tazbir

Mur polski

Od bitwy pod Legnicą w 1241 r. po tzw. cud nad Wisłą w 1920 r. wielokroć ogłaszano Polskę zbawcą Europy. Jak z tą naszą dziejową rolą było naprawdę?

Władysław Konopczyński w 1918 r. trafnie zauważył, iż cywilizacje walczyły ze sobą od wieków, chociaż narody nic o tym nie wiedziały. To samo można powiedzieć i o ratowaniu Europy przed inwazją Azji; na pewno nie wiedziano o tym w dobie średniowiecza, kiedy to samo pojęcie Europy bywało zastępowane terminami chrześcijaństwo, wspólnota chrześcijaństwa. Karol Martel, założyciel dynastii Karolingów i faktyczny władca Francji (715–741), pokonując siły arabskie pod Poitiers (732 r.), niewątpliwie zahamował ekspansję muzułmańską w głąb kontynentu europejskiego. Przez wiele następnych wieków nikomu z dziejopisów nie przyszło wszakże do głowy, iż klęska Franków mogłaby doprowadzić Saracenów do Szkocji. Wówczas w Oxfordzie zajmowano by się interpretacją Koranu, a z ambon prawiono „obrzezanemu ludowi o wielkości Mahometa”. Tak przynajmniej w XVIII w. przypuszczał Edward Gibbon, historyk angielski, w swym pięknie napisanym dziele „Zmierzch cesarstwa rzymskiego”. Późniejsi badacze odnieśli się wszakże sceptycznie do tej ...