POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 47 (2531) z dnia 2005-11-26; s. 44-45

Gospodarka / Budownictwo

Urszula Szyperska

Murarski poniedziałek

Mamy wielkie bezrobocie, a ludzi do pracy w budownictwie brak. Ściąga się fachowców z drugiego końca Polski, podkupuje innym firmom. Mówi się o ściągnięciu dodatkowych 20 tys. budowlańców z zagranicy. Jak to się dzieje, że popyt rozmija się z podażą?

Kłopot bierze się głównie stąd, że fachowcy wyjeżdżają na Zachód. Zaczęli ci, którzy byli już na budowach eksportowych. – Kiedy okazują się dobrzy, pada propozycja, żeby polecili swoich kolegów. Dzwonią zwykle w czasie przerwy. Przecież widzę, ilu ludzi siedzi z komórkami przy uchu. Później mówią mi: albo odejdę za porozumieniem stron, albo w poniedziałek mnie nie ma. Blisko 30 proc. naszych najlepszych pracowników już wyjechało albo zamierza wyjechać do Anglii, Irlandii, krajów skandynawskich – mówi Józef Zubelewicz, prezes firmy budowlanej Erbud sp. z o.o. To duże przedsiębiorstwo (550 zatrudnionych). Ma oddziały w kilku miastach Polski i w Niemczech. Jeszcze niedawno fachowcy trzymali się firmy, bo wysyłani byli na budowy za granicę. Teraz to już żaden atut.

– Jeśli podniosę wynagrodzenia o 30 proc., ceny robót wzrosną o 10 proc. A i tak nie będę konkurencyjny. Na Zachodzie wynagrodzenia są dwa, trzy razy wyższe – mówi prezes Zubelewicz. Erbud stawia m.in. budynki w&...