POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 1 (1) z dnia 2005-04-26; Tajemnice Końca Wojny; s. 60

Polityka

Mussolini zabity po kryjomu

26 kwietnia 1945 r. Benito Mussolini wraz z Klarą Petacci i grupką towarzyszących osób, eskortowany przez oddział SS, zbliża się do granicy włosko-szwajcarskiej. Nie wie, że dowodzący niemieckimi żołnierzami oficer SS ma rozkaz, aby za wszelką cenę nie dopuścić, by przeszedł granicę.

Ucieczka do Szwajcarii była całkowitą improwizacją. Nikt się ze Szwajcarami nie porozumiał i najprawdopodobniej po prostu, by nie robić sobie kłopotów, nie wpuściliby Benito Mussoliniego (1883–1945), Duce, wodza włoskich faszystów, dyktatora państwa sprzymierzonego w wojnie z nazistowskimi Niemcami.

Inne możliwości rysowały się dla niego jeszcze mniej ponętnie. Mógł biernie czekać na zbliżających się Amerykanów, ale nie było żadnej pewności, że Niemcy pozwolą mu się poddać. Mógł – i w tym Niemcy by mu pomogli – przedostać się do Bawarii, lecz nie miało to sensu, bo los III Rzeszy był już przesądzony.

Mógł wreszcie oddać się w ręce włoskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, co oznaczało proces zapewne zakończony karą śmierci. 25 kwietnia podjął w pałacu arcybiskupa Mediolanu pertraktacje z przedstawicielami Komitetu. Jeden z rozmówców, mecenas Achille Marazza, zapamiętał, że Mussolini był „w mundurze kaprala milicji, niechlujnym, wygniecionym, jak gdyby spał w nim przez kilka nocy, w nieoczyszczonych butach z cholewami, niezdrowo nalany, ...