POLITYKA

Poniedziałek, 17 grudnia 2018

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2018-06-06; Pomocnik Historyczny. 4/2018. Za chlebem i wolnością; s. 6-10

Prolog

Włodzimierz Mędrzecki

My, naród emigrantów

Wyjazdy, nawet ze szlachetnych pobudek, przez stulecia były surowo oceniane jako porzucenie ojczyzny.

Tułacze od ponad 200 lat. Nie bez powodu Polacy mówią o sobie jako o narodzie emigrantów. Przedstawiciele innych nacji, nawet jeśli masowo szukają lepszego losu na wychodźstwie, robią to zwykle w konkretnym momencie dziejowym. Tymczasem kolejne grupy Polaków niemal bez przerwy opuszczają ziemię ojczystą już od ponad 200 lat i nic nie zapowiada zakończenia tego exodusu. Rozpoczęli go emigranci polityczni po walkach o tron w ostatnich elekcjach, uczestnicy konfederacji barskiej, zwolennicy Konstytucji 3 maja i powstańcy kościuszkowscy. Polityka pozostała istotnym nurtem polskiego wychodźstwa aż po 1989 r.

W drugiej połowie XIX w. doszedł drugi czynnik – pragnienie poprawy warunków życia. Pierwsza fala migrantów zarobkowych to tzw. bandosi – mieszkańcy ludnej i biednej Galicji, którzy wiosną przekraczali granice Rosji i szukali zajęcia w majątkach rolnych Królestwa Polskiego. W następnych dziesięcioleciach emigracja sezonowa stała się specjalnością także chłopów z Królestwa Polskiego. Z nastaniem wiosny setki tysięcy, głównie młodzieży obojga płci, wędrował...