POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 5 (2639) z dnia 2008-02-02; s. 80-81

Nauka

Edwin Bendyk

My, przestępcy

Internet XXI w. nie jest już przestrzenią wolności. Kolejne regulacje, konwencje i dyrektywy określają, co jest w nim dozwolone, a co narusza prawo. Regulować oczywiście trzeba, byle z głową.

Chińczycy kochają Internet. Chińskie władze, choć podzielają ten entuzjazm, stosują wszelkie możliwe środki, by utrzymać go w zdrowych, wytyczonych przez partię komunistyczną granicach. Kto rozpowszechnia pornografię lub treści niepoprawne politycznie, może być skazany nawet na dziesięć lat więzienia. Nad czystością chińskiego Internetu czuwają setki tysięcy urzędników państwowych, wspieranych gorliwie przez krajowe i międzynarodowe firmy internetowe. W ramach tej współpracy portal Yahoo udostępnił informacje umożliwiające identyfikację autora tekstów upamiętniających rocznicę masakry na placu Niebiańskiego Pokoju. Shi tao, pechowy dysydent, trafił na 10 lat do więzienia, a prezes Yahoo przed komisję Senatu USA, która go potępiła i nazwała moralnym pigmejem.

Rusza kolejna ofensywa chińskich władz, wymierzona w serwisy internetowego wideo, takie jak popularny YouTube. Od końca stycznia firmy chcące udostępniać pliki wideo w sieci muszą uzyskać zgodę władz państwowych. W praktyce oznacza to wyeliminowanie z rynku wszystkich niewygodnych politycznie graczy oraz zachętę do zwiększenia autocenzury.

Autocenzura okazuje się niezwykle skutecznym narzędziem dyscyplinowania ...