POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 20 (2907) z dnia 2013-05-15; s. 30-31

Kraj

Marcin Kołodziejczyk

My z wybuchu

Co się dzieje, gdy jest kamienica, a później nagle już jej nie ma.

To jest najnowsza historia Słupska: 28 kwietnia 2013 r. około drugiej w nocy jechał Fordem przez miasto 32-letni Paweł W. z półtora promila alkoholu we krwi. Kierownica wypadła mu z rąk na rewitalizowanej za unijne pieniądze zabytkowej ulicy Krasińskiego i Paweł wjechał w kamienicę pod numerem 14.

Słupsk chwali się zabytkowymi kamieniczkami przy trasach wjazdowych do miasta. Niemcy budowali je w XVIII i XIX w., wojenni czerwonoarmiści palili, pokolenia w nich mieszkały, rodziły się i umierały, a Paweł W. urwał Fordem jedną żółtą skrzynkę z zaworami gazowymi. Kamienica wyleciała w powietrze – teraz będzie tu trawnik.

Mirek

Wstyd – przez całe życie Mirek był posadzkarz-glazurnik, a nagle zwykły pogorzelec. W bursie szkolnej mieszka z innymi pogorzelcami, siedzi na tapczanie w małym pokoiku i patrzy przez okno na czyjś kwitnący ogród działkowy. W innych pokojach ludzie też tak siedzą wpatrzeni w okna – my jesteśmy z wybuchu, mówią od dwóch tygodni na ...