POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 6 (2691) z dnia 2009-02-07; Polityka. Pomocnik Historyczny. Nr 1 (12); s. 35-39

Wojciech Mazur

Myśliwce na sprzedaż

Płatowce z PZL zasiliły kilka armii

Dziś samoloty dla polskiej armii kupujemy za granicą. Przed wojną sami je produkowaliśmy i z zyskiem sprzedawaliśmy. Tyle tylko, że rodzime wojsko pozostało przy starych modelach.

Z początkiem lat 30. XX w. do eskadr myśliwskich polskiego lotnictwa wojskowego zaczął trafiać sprzęt przewyższający – wedle zgodnej niemal opinii ekspertów – wszelkie konkurencyjne konstrukcje. Produkowano go ledwie parę kroków od centrum Warszawy, na Mokotowie, w powstałej niedawno i wciąż jeszcze niewielkiej wytwórni Państwowych Zakładów Lotniczych. A w ciągu kilku następnych lat samoloty tej firmy, która przeniosła się na Okęcie, zawojowały sporą część Europy.

Wszystko to dziś brzmi cokolwiek bajkowo. I – przyznać trzeba – zaczęło się zgodnie z regułami gatunku. Oto w końcu 1927 r. do PZL zawitał młody ambitny inżynier – Zygmunt Puławski. Absolwent Politechniki Warszawskiej, który jej mury opuścił przed dwoma ledwie laty, wiedzę swą i umiejętności szlifował później przez rok we francuskiej wytwórni Bregueta. Teraz zaś, wróciwszy do kraju, został konstruktorem w mokotowskiej fabryce. I niemal natychmiast wystąpił z pomysłem zgoła rewolucyjnym, proponując opracowanie samolotu myśliwskiego. Rzecz musiała się zrazu wydać obrazoburstwem. Żeby nowoczesny płatowiec powstał w ...

~Wojciech Mazur jest pracownikiem naukowym UJ. Publikuje książki oraz artykuły poświęcone głównie dziejom techniki wojskowej II RP.