POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 27 (2511) z dnia 2005-07-09; s. 88-90

Społeczeństwo / Edukacja / Nowa matura

Mariusz Czubaj

Na 66 procent

Tegoroczni maturzyści dostali za swoje i za cudze. Ale przecierają drogę kolejnym rocznikom, którym już pójdzie łatwiej.

Napięcie stopniowano jak w horrorze, bo tak naprawdę do końca nikt nie wiedział, którego dnia i o której godzinie świadectwa maturalne ze sławnymi procentami będą do odebrania – najpierw przez dyrektorów szkół z okręgowych komisji egzaminacyjnych (OKE), potem – przez uczniów w szkołach.

Niecierpliwość była zrozumiała. Dopiero teraz tak naprawdę abiturienci mogli zacząć szturmować uczelnie wyższe. Zwykle jest to już szturm skomputeryzowany. Każdy kandydat na daną uczelnię zakłada swoje wirtualne konto, wpisuje wyniki w procentach. I tu kolejne nerwy, bo na przykład serwery największej polskiej uczelni od razu zatykały się od liczby zgłoszeń. – To prawda – mówi rzecznik Uniwersytetu Warszawskiego Artur Lompart. – Nasz serwer mógł obsłużyć jednorazowo 4 tys. osób, a jednocześnie chciało zarejestrować się 18 tys.

Wielkie czekanie

Emocje są potęgowane przez fakt, że maturalne wyniki są dla wszystkich wciąż wielką niewiadomą. Bo co z tego, że maturzystę uszczęśliwiono informacją, że uzyskał 70 proc. możliwych punktów, skoro ...