POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 11 (3202) z dnia 2019-03-13; s. 34-36

Rynek

Adam Grzeszak

Na afery litery P

Jak budować zaufanie do instytucji, firm i marek w czasach, gdy nikt nikomu nie ufa?

Lepiej, żeby ludzie nie wiedzieli, jak robi się kiełbasę i tworzy prawo – miał powiedzieć kanclerz Bismarck. I miał rację. Po reportażu „Chore bydło kupię”, nadanym w „Superwizjerze” w TVN, wielu widzów dowiedziało się, skąd się bierze wołowy tatar, steki czy zrazy, które tak lubią. I przeżyło ciężki szok. Dziś zastanawiają się, czy chcieli to wiedzieć. – Na tym kryzysie najbardziej zyskają wegetarianie i organizacje zbierające finanse na opiekę nad zwierzętami, a stracą branże mięsne. A najbardziej rolnicy i ich rodziny – ocenia Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Niemal natychmiast po emisji reportażu spadła sprzedaż mięsa, zwłaszcza wołowiny. Hodowcy od razu poczuli skutki kryzysu, bo cena skupu bydła spadła nawet o 1,50 zł/kg, a to wyjątkowo dużo, bo cena żywca oscyluje ok. 10 zł/kg.

Polska branża mięsna ma poważny problem wizerunkowy. Jesteśmy dużym europejskim eksporterem, ponad 80 proc. naszej wołowiny trafia na zagraniczne stoły, bo Polacy gustują raczej w&...