POLITYKA

Piątek, 17 listopada 2017

Polityka - nr 36 (3126) z dnia 2017-09-06; s. 7

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Marek Borowski

Marek Borowski

Na Berlin!

„Zawsze, gdy w Polsce odradzał się patriotyzm, powodowało to wzrost zainteresowania bronią” – argumentują posłowie, którzy chcą zmiany ustawy o dostępie do broni. Ale za patriotycznym zadęciem często kryją się całkiem niepatriotyczne interesy i interesiki.

Polska się zbroi! Oddziały Wojskowej Obrony Terytorialnej przemierzają knieje, wsie i zakamarki miejskie, sprawdzając, kto z kim przestaje, kto u kogo bywa i kto z kim robi interesy. Piąta kolumna, złożona ze zdradzieckich mord, ubeckich wdów i bolszewickich upiorów wszędzie ryje pod „dobrą zmianą”, więc roboty jest huk. Na razie tylko w województwach wschodnich, ale mówią, że prywatna armia Macierewicza (to nie ja, to prezydent Duda tak określił WOT) będzie niedługo przeniesiona pod granicę zachodnią. Pan Antoni – dzięki swoim kontaktom ze wschodnim sąsiadem, o czym barwnie w swojej książce pisze Tomasz Piątek – opanował zagrożenie ze strony Rosji, wzrasta natomiast niebezpieczeństwo ze strony Niemiec. Wysunięty po 72 latach jakże słuszny postulat, aby potomkowie zwyrodnialców zapłacili nam 1 bln dol. odszkodowań (przyjmiemy także, choć niechętnie, 1 bln zł), może spowodować, że Niemcy zażądają zwrotu prapolskich Ziem Odzyskanych i poczynią w tym kierunku jakieś dywersyjne kroki. Problem wszakże w tym, że ochotników WOT ciągle niezbyt wielu, a poza tym ćwiczą tylko w soboty i w niedziele, a przecież Niemcy mogą zaatakować w piątek, jak w 1939! Co robić?!

Od czegóż jednak są przyjaciele, czyli posłowie Kukiz’15? Złożyli oni projekt ustawy o broni, który pozwala prawie wszystkim Polakom bez problemu zaopatrzyć się w broń palną. „Możliwie szeroki dostęp obywateli do broni – czytamy w uzasadnieniu – jest ważnym elementem zapewnienia bezpieczeństwa państwowego” – bo, jak wiadomo, na „tygrysy mamy visy”. Dziś, aby uzyskać pozwolenie na posiadanie (ale niekoniecznie noszenie) broni, trzeba nie tylko wskazać na ważny powód jej posiadania, ale także potrzebę tę uzasadnić. Aktualne przepisy wymagają dostarczenia zaświadczenia o zdrowiu psychicznym, wystawionego przez certyfikowanego lekarza psychologa lub psychiatrę. Nie daje się także pozwolenia osobom uzależnionym od alkoholu lub narkotyków.

Dzięki tym przepisom Polska ma jeden z najniższych w świecie wskaźników „uzbrojenia” mieszkańców, ale też jeden z najniższych wskaźników poważnych przestępstw z użyciem broni palnej. Projekt Kukiz’15 znosi obowiązek uzasadnienia przyczyny występowania o pozwolenie. Co więcej, zaświadczenie o stanie psychicznym będzie mógł wystawić pediatra i będzie ono ważne bezterminowo – badań nie trzeba będzie już ponawiać. Nie będzie miało też znaczenia to, że ktoś jest alkoholikiem, narkomanem lub uprawia przemoc domową w rodzinie. Kryteria te – dziś obowiązujące – w projekcie znikają, czemu zresztą trudno się dziwić, bo niby kto miałby dokonać wywiadu środowiskowego, jeśli pozwolenia nie będzie już wydawał komendant policji, ale – uwaga! – starosta powiatowy. Po uzyskaniu pozwolenia na posiadanie broni w domu będzie można bez zbędnych ceregieli uzyskać pozwolenie na jej noszenie pod pachą. Straszyć bronią wprawdzie nie wolno, ale przecież nikt nie zabrania uchylić na chwilę poły marynarki.

Powróćmy do uzasadnienia: „Zawsze, gdy w Polsce odradzał się patriotyzm, powodowało to wzrost zainteresowania bronią”(!). Pięknie powiedziane, wzruszenie odebrało mi głos. Problem wszakże w tym, że w Polsce namnożyło się „patriotów”, dla których jedynym przejawem patriotyzmu jest podkreślanie swojego patriotyzmu. W tym celu gotowi są na wiele, np. na ubieranie się w biało-czerwone peleryny z orłem na piersi, czego przykład dał sam prezes i jego świta. Po przyjęciu omawianej ustawy nowym przejawem patriotyzmu – jak można sądzić – będzie noszenie pod peleryną solidnego „gnata”.

Życie nauczyło nas jednak, że za patriotycznym zadęciem często kryły się całkiem niepatriotyczne interesy i interesiki. Wiedziony tym podejrzeniem doczytałem uzasadnienie do końca – i nie zawiodłem się! Ze specjalnej tabelki dowiadujemy się, że dzięki nowej ustawie w najbliższych latach różni producenci sprzedadzą: 660 tys. sztuk różnorakiej broni, 160 tys. kabur do pistoletów, 190 tys. lunet strzeleckich, 270 tys. kas pancernych i jeszcze wiele innych bojowych gadżetów i usług – w sumie na wartość ok. 5,4 mld zł! W ten sposób tajemnica wzmożenia patriotycznego autorów ustawy została rozwiązana – za całym tym pomysłem, ubranym w patriotyczny kostium, stoi po prostu lobby zbrojeniowo-strzeleckie!

Byłbym wszakże niesprawiedliwy, gdybym intencje autorów projektu ustawy sprowadzał wyłącznie do chęci zaspokojenia lobbystycznych zachcianek. Ich myśl wylatuje bowiem ponad tak płaskie cele – jest także do bólu strategiczna. Jeszcze raz zacytujmy uzasadnienie: „Polska ma w tej chwili unikalny w swej historii okres spokoju na granicach. Ale taki stan nie będzie trwał wiecznie, a jak uczy historia, nie wolno popełniać grzechu bezczynności – już nie raz wydawało się, że nasz kraj będzie trwał niezagrożony przez wieki, co wkrótce okazywało się bolesną ułudą”.

Nie ma co – kanclerskie głowy! Jest tylko jedno pytanie, które wymaga pilnej odpowiedzi: z ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]