POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 25 (3014) z dnia 2015-06-17; s. 97

Ludzie i style / Za stołem

Piotr Adamczewski

Na cholerę piwo

Brat Arnold uratował wiele istnień ludzkich. Pamięć o jego czynach przetrwała niemal tysiąc lat.

Urodził się w małym miasteczku Tieghen w 1042 r. i nic nie wskazywało na to, że jeszcze w tym samym wieku trafi na ołtarze. Gdy jako piękny młodzianek znalazł się za klasztornymi murami, okazał wielki talent nie jako kaznodzieja, lecz… piwowar. Belgijscy mnisi już sto lat wcześniej odkryli, że napój z jęczmienia jest nie tylko smakowity i pozwala łatwiej porozumieć się z Bogiem, lecz także ma wartości odżywcze oraz zdrowotne. Produkcja piwa wymagała wielogodzinnego gotowania brzeczki, zatem siłą rzeczy napój ten pozbawiony był wielu bakterii znajdujących znakomite środowisko w wodzie rzecznej, a nawet źródlanej.

Średniowieczną Europę nawiedzały co pewien czas epidemie cholery. Księża i zakonnicy w kazaniach wytykali wiernym, że grzeszą nadmiernie, więc Pan zsyła na nich kary pod postacią zarazy. Tak było i w Belgii pod koniec XI stulecia. Brat Arnold, wówczas mnich z Oudenburga i mistrz browarnictwa, postanowił ratować swe owieczki przed epidemią cholery. Zakazał pić wodę czerpaną z rzeki, nakazał zaś picie klasztornego piwa. ...

Zrazy w piwie

1/2 kg wołowiny bez kości, 2 łyżki oliwy, 1 duża cebula, 1 łyżka mąki, 1 szklanka jasnego piwa

1 Umyte mięso pokroić w poprzek włókien na plastry grubości ok. 1 cm i rozbić, formując owalne zrazy.

2 Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy i obsmażyć zrazy uprzednio obtoczone w mące.

3 W garnku poddusić na reszcie oliwy bardzo drobno posiekaną cebulę. Włożyć obsmażone zrazy, wlać piwo, zakryć szczelnie garnek i wstawić do gorącego piekarnika na 40 minut.

Kto nie boi się zarazy

Najwięcej piwa wypijają Czesi – ponad 160 litrów rocznie na statystyczną głowę. Drugie miejsce zajmują Irlandczycy – 150 litrów. Trzecie Niemcy – 140 litrów. Potem są Austriacy, Belgowie, Brytyjczycy, Duńczycy, Słowacy, Australijczycy, Wenezuelczycy, Amerykanie, Hiszpanie, Finowie, Węgrzy i... Polacy, którzy jak na razie nie przekraczają 90 litrów rocznie.