POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 38 (2368) z dnia 2002-09-21; s. 48-51

Świat / Kaliningrad

Piotr PytlakowskiJacek Safuta

Na granicy wytrzymałości

Trwają targi o wizy dla Rosjan. Moskwa przekonuje, że ich wprowadzenie utrudni kontakt z obwodem kaliningradzkim. Tymczasem rosyjskie służby graniczne w obwodzie robią wszystko, by i tak odciąć go od świata.

Krótki instuktaż: druki, formularze, taloncziki. Jeśli przekraczasz granicę z obwodem kaliningradzkim samochodem, musisz wypełnić prośbę o zezwolenie na wjazd autem, czyli druk następującej treści (jak w oryginale): „Do Bagriatowskiego przejścia granicznego, Pułkownika celnego urzędu, Majorowu O.E. Proszę Państwa o pozwolenie na przejściowy wwóz samochodu marki..., nr..., na okres 6 miesięcy. Zamuwiony samochód zobowiązuje się wywieźć w określonym czasie”. Prośbę należy odbić na ksero, w specjalnie do tego celu przeznaczonym pomieszczeniu. Usługa płatna: 8 rubli (1,40 zł).

Deklarację celną dostajesz w języku rosyjskim, na szczęście nie ma obowiązku wypełniania też po rosyjsku. Musisz ujawnić wszystko: pieniądze, kosztowności, broń, narkotyki, dzieła sztuki, drukowane wydawnictwa, substancje trujące i lekarstwa, materiały radioaktywne, obiekty flory i fauny, urządzenia elektroniczne wysokiej częstotliwości, towary podlegające opłatom celnym i niepodlegające. Wypełnienie deklaracji trwa ok. 40 min, jeżeli znasz język rosyjski.

Najważniejszy jest talonczik. Bez talonczika nie wpuszczą i nie wypuszczą. ...

Unia skłonna nie nazywać wiz wizami

Jacek Safuta

Nie jeździmy często do Rosji. Mamy inną mentalność, choć czujemy się Rosjanami. Nasz region to Bałtyk i Europa, ale Unia nas nie chce i do większości krajów europejskich i tak potrzebujemy wiz – tłumaczą wykładowcy i studenci Uniwersytetu Kaliningradzkiego, pytani, czy nie boją się odcięcia od Rosji wskutek zapowiadanego na 1 lipca 2003 r. wprowadzenia wiz dla Rosjan przez Litwę i Polskę. Rosja jest na liście krajów, od których obywateli Piętnastka tradycyjnie wymaga wiz. Litwa i Polska musiały zobowiązać się, że dostosują się i w tej dziedzinie najpóźniej w połowie 2003 r. W przeciwnym razie nie mogłyby marzyć nawet o podjęciu rozmów o zniesieniu kontroli osobowych w ruchu między nimi a dzisiejszymi państwami UE. Słowem – im łagodniejszy reżym zachowamy na granicy z Rosją (oraz Białorusią i Ukrainą), tym mniejsze będą szanse Polaków na swobodny wjazd do Niemiec czy Szwecji.

Wizy powinny objąć również mieszkańców obwodu kaliningradzkiego jako integralnej części Rosji. Dla Polski i Litwy decyzja nie była łatwa ze względu na wydźwięk polityczny (Toż to nowy mur berliński! – woła Moskwa), na koszty operacji i na mieszkańców własnych terenów przygranicznych. Rosja wprowadzi bowiem wizy na zasadzie wzajemności. Z codziennego przemytu papierosów, wódki i paliw żyją tysiące ludzi. Towary te są w obwodzie dwa razy tańsze niż w Polsce i na Litwie. Jego granice przekraczane są co roku 9 mln razy, w tym 2,5 mln razy z Polską.

W sprawie wiz Rosjanie najwyraźniej do niedawna lekceważyli determinację Unii, broniącej się przed nielegalną imigracją i przestępczością. Być może Moskwa chciała przetestować na Piętnastce siłę swojej perswazji, a przede wszystkim pokazać własnej opinii publicznej, że nadal liczy się w koncercie europejskich mocarstw i że walczy o prawa państwa i zwykłych obywateli. Bo jeśli wierzyć rosyjskim władzom, przedmiotem ich największej troski są ludzie, jak ta staruszka ze Smoleńska, która jeździ w odwiedziny do syna w obwodzie kaliningradzkim. Nie można jej narażać na stratę czasu i pieniędzy. Brzmi to niestety mało wiarygodnie wobec obecnych ponurych scen rozgrywających się na przejściach granicznych obwodu.

Specjalny wysłannik prezydenta Rosji Władimira Putina do spraw Kaliningradu Dmitrij Rogozin wprowadził nowy styl, twardy, ale bardziej pragmatyczny – cieszą się przedstawiciele Unii. W każdym razie zapewnia o jednym – Moskwa przestała upierać się, że Polska jest dla niej krajem tranzytowym i powinna zagwarantować Rosji jakieś „korytarze”. Możemy sobie wprowadzić te wizy, byle były „uproszczone”, łatwo dostępne, najlepiej wydawane od ręki na granicy, i tanie, żeby nie powiedzieć bezpłatne (przynajmniej dla dzieci, studentów czy emerytów). Presja koncentruje się teraz na nas – komentuje Arvydas Daunoravicius, szef Departamentu Europy Wschodniej i Azji Środkowej litewskiego MSZ. Według Rogozina, Litwa i Unia powinny przystać na specjalne pociągi i autobusy, którymi wszyscy Rosjanie mieliby prawo jeździć w obie strony tylko z paszportem starego typu i bez wizy. Ich trasy byłyby ściśle wyznaczone, ludzie nie mogliby z nich wysiadać, nad czym czuwałaby policja litewska.

Dla Rogozina to maksimum ustępstw, na jakie pójdzie Rosja. Będzie doradzał prezydentowi, żeby zbojkotował szczyt z Unią, zaplanowany na 11 listopada, jeżeli Piętnastka uprze się przy swoich wygórowanych żądaniach. Bo w przeciwnym razie Putinowi groziłaby surowa krytyka opozycji – ostrzega jego specjalny wysłannik. Nie przesadzajmy – ripostuje Daunoravicius. Piętnastka oficjalnie nabrała wody w usta, żeby nie wdawać się w publiczne pojedynki słowne, nim po konsultacjach z Litwą i Polską udzieli Moskwie wspólnej odpowiedzi w październiku. Ale Litwini skądś wiedzą, że rosyjskie propozycje, choć idą w dobrym kierunku, nie są wystarczające. To samo można usłyszeć w kuluarowych rozmowach w Brukseli. Unia domaga się nadzoru odpowiadającego poziomem kontroli normalnemu reżymowi wizowemu. Piętnastka byłaby skłonna nie nazywać wiz wizami. Być może nawet, w okresie przejściowym, dopuści stare paszporty, ale Litwini muszą dysponować danymi osobowymi, nie tylko nazwiskami, kandydatów do tranzytu odpowiednio wcześnie przed planowaną datą przejazdu.

Moskwa powinna też zezwolić na otwarcie w Kaliningradzie europejskich konsulatów. Teraz są tylko polski i litewski. Litwini są gotowi powiększyć ten w stolicy obwodu i otworzyć jeszcze jeden na granicy, ale Moskwa milczy.

Władze grzebią się też z wydawaniem nowych paszportów, spełniających wymogi międzynarodowe. Dysponuje nimi tylko co czwarty mieszkaniec obwodu, czyli 250 tys. osób, mimo że Unia oferowała pomoc finansową w zaopatrzeniu w nowe dokumenty wszystkich kaliningradczyków. Prom do Petersburga uruchomiono po latach starań. Nie ma jeszcze zgody na rejsy na Zachód. Za mało jest też połączeń lotniczych z Rosją i ze światem zewnętrznym.

Jacek Safuta

Autor jest korespondentem PAP w Brukseli.