POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 47 (2884) z dnia 2012-11-21; s. 20-23

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Na końcu języka

Chociaż główny polityczny konflikt w Polsce jest daleki od zakończenia, to język polityki, zdaje się, osiąga właśnie swój kres.

W polskiej polityce coraz bliżej do wypowiedzenia dwóch kluczowych zdań, które jeszcze oficjalnie z ust polityków nie padły, ale chyba do tego blisko. Jedno z nich brzmi: „Sprawcą zbrodni smoleńskiej jest Donald Tusk”, a drugie: „Jarosław Kaczyński jest chory psychicznie”. To dwa ogniska elipsy, torem której toczy się teraz polska polityka. Trwają konwulsje i męki przy próbach maksymalnego zbliżenia się do tych stwierdzeń, choć jeszcze nikt z politycznego mainstreamu nie ma odwagi wypowiedzieć ich expressis verbis.

Jarosław Kaczyński wstrzymał się przed ostatecznym oskarżeniem premiera i jego ekipy o zbrodnię, choć sama zbrodnia jest już jego zdaniem praktycznie pewna. Stosuje metody, które dokładnie przewidzieliśmy na łamach POLITYKI. Niedawno w wywiadzie stwierdził, że przecież nikt nie może zanegować jego słów wypowiedzianych po artykule o trotylu w „Rzeczpospolitej”, że zamordowanie 96 osób jest niesłychaną zbrodnią. To po prostu obiektywna prawda. A że Tusk wziął to do siebie, to już jego problem… Sprytne, Kaczyński potraktował swoją wypowiedź jako tzw. pleonazm, masło maślane, wszak ...