POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 23 (2607) z dnia 2007-06-09; s. 100-102

Ludzie / Obyczaje

Barbara Pietkiewicz

Na kurze malowane

Bo cóż to jest kura? Ptak ogołocony z piór, zimny, śliski, kupowany w supermarkecie na rosół. Dzieci z bloków mogą już nie wiedzieć, że kura za życia pokryta jest piórami.

Powiedzieć matce dzieciaka, że jest piękna jak kura? To się obrazi. Że – piękna jak kwiat? Będzie jej miło. A są na świecie kury piękne jak kwiaty. Od czubatki lokowanej wielbłądziej nie można oderwać oczu. Coś z wielkiego gołębia, coś z szyszki sosnowej: cudo. Kurę jedwabistą pragnie się natychmiast pogłaskać. Wygląda jak siostra puchatego kota. Nikt prócz cesarza w Chinach nie miał prawa jej hodować. Oczy ma ciemne i czarną krew, a koci puch na jej czarnym ciele może mieć barwę białą, czarną, niebieską, żółtą, czerwoną i dziką. Buzię ma dziobiastą i po tym rozpoznasz, człowieku, że to zjawisko – to kura.

Pierzasty wykwit piękna

Hodowanie kur ozdobnych rozpowszechnia się w klasie średniej – mówi znany ornitolog dr Andrzej Kruszewicz. Ten i ów dorobił się domu za miastem, ma jaki taki grosz w banku i nie chce się już żyłować na wczesny zawał serca. Daje sobie luz. Osiada na kurach ozdobnych. W nich się wyżywa. Przestaje widzieć w kurze wsad do rosoł...