POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 28 (2713) z dnia 2009-07-11; s. 90-91

Ludzie i obyczaje

Marcin Piątek

Na pięść i życie

Tomasz Adamek przeprowadził się do USA dla wielkich pieniędzy i sławy. Po Andrzeju Gołocie przejął kibiców. I Ziggy Rozalskiego.

Polak 11 lipca wychodzi na ring w New Jersey bronić pasa mistrza świata organizacji IBF w wadze juniorciężkiej (tak się ona nazywa), a jego przeciwnik to 35-letni Amerykanin Bobby Gunn. Znawcy boksu mówią o tym pojedynku z goryczą. Nazwisko Gunn właściwie nic na pięściarskim rynku nie znaczy, do tej pory raz dostał szansę walki o mistrzostwo świata (ponad dwa lata temu z Walijczykiem Enzo Macarinellim), ale w pierwszej rundzie zebrał ciężkie lanie i było po sprawie. – Dziwię się Tomkowi. Ta walka nie da mu ani dużych pieniędzy, ani nie wzmocni jego pozycji. A dla tego Gunna szansa walki o pas mistrzowski to jak gwiazdka z nieba – mówi Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski, dziś komentator telewizyjny.

Adamek odpowiada, że raz na jakiś czas może pozwolić sobie na pojedynek z przeciwnikiem, który teoretycznie nie ma prawa zrobić mu krzywdy. Ziggy Rozalski, patronujący amerykańskiej karierze naszego mistrza, dodaje, że chwilowo znalezienie prestiżowego rywala nie było najważniejsze. – Gunn się nadawał, bo to lokalny boy, nowojorczyk, i mieliś...