POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 7 (2388) z dnia 2003-02-15; s. 16-17

Komentarze

Janina Paradowska

Na początek – dobry teatr

Opozycja poluje na premiera, Samoobrona na Michnika, lewica chroni SLD

Pierwsze publiczne przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą, którego bohaterem był Adam Michnik, oglądane przez ponad milion telewidzów, okazało się widowiskiem politycznym na wysokim poziomie. Była to też próba przywrócenia całej sprawie jej właściwego sensu, jakim jest zbadanie ujawnionej przez „Gazetę Wyborczą” afery korupcyjnej, mającej – być może – u swego podłoża interesy polityczne, polityczno-koleżeńskie, grupowe lub po prostu indywidualne. Żadnej z tych wersji na razie wykluczyć nie można. Michnik zamanifestował wolę walki z tą patologią z wielką determinacją, ale też z ograniczeniami, wynikającymi z wyraźnej niechęci do wikłania w sprawę – bez powodu, a jedynie dla politycznej gry – premiera czy prezydenta.

Taką taktykę Michnik wybrał świadomie i jedni mogą ją uznać za postawę propaństwową, inni, bardziej mu niechętni, za próbę zawężenia śledczych zamiarów komisji. Niewątpliwie jednak po pierwszych dniach przesłuchań jawność, z jaką mówi się o korupcji, może napawać nadzieją, że walka z nią przestaje być pustosłowiem, a ...