POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 14 (3205) z dnia 2019-04-03; s. 97

Felietony / Tym

Stanisław Tym

Na stos

Moje flamastry swoimi czarnymi nosami wyczuły betonowy cynizm. Gięły się i wiły niczym piskorze, żeby tylko nie napisać tego, co wygłosił w telewizji zawsze schludnie uczesany pan Rysio: „Jarosław Kaczyński jest jak Józef Piłsudski. Dla siebie nic, wszystko dla Polski”. Powyższe nie byłoby warte nawet jednej literki, gdyby nie dalszy ciąg. Oto prezes postanowił przez pół roku nie odbierać żadnego awizo, by móc cały czas poświęcić na zapuszczanie wąsów. Jesienią nastąpi uroczysta zmiana imienia i nazwiska na dotychczasowym pomniku marszałka, a pl. Piłsudskiego wróci do swojej tradycyjnej nazwy – pl. Saski im. braci Kaczyńskich. Warto tu przytoczyć nieznany szerszej opinii argument historyczny. Jak się okazuje, premier Mateusz Morawiecki był młodziutkim pomocnikiem stajennego w Sulejówku i często czyścił kasztankę. Wspomina, że – szczególnie popołudniami – marszałek Piłsudski był łudząco podobny do Jarosława Kaczyńskiego. Niektórzy goście zagraniczni nawet zwracali się do niego „drogi panie Jarosławie”. Marszałek zbywał te pomyłki wybaczającym uśmiechem.

Żarty? Oczywiś...