POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 21 (3161) z dnia 2018-05-23; s. 32-34

Społeczeństwo

Edyta Gietka

Na straganie w dzień nietargowy

Zmuszeni do spędzania czasu z rodziną w niehandlowy dzień tygodnia Polacy wyszli na bazary.

Co począć? – otwierają na forach wątki znerwicowani dniem wolnym od galerii konsumenci, którzy nie doświadczyli tego nigdy w życiu. „Zagraj pan z dziećmi w warcaby” – padają zgryźliwe propozycje dorastających w poprzednim ustroju. „A jak pan nie wiesz, co to warcaby, zagraj pan w bierki. Rozmoczonym makaronem” – dodają będący za niedzielą z kościołem, świeżym powietrzem i rodziną.

Tymczasem niewiedzący, co ze sobą począć, odgłosy przyrody mają w telefonach. Przyzwyczajeni całodobowo kupować, znaleźli wyjście z tej sytuacji. Odkryli bazary, na których można dostać absolutnie wszystko, choć ustawodawca wyszczególnia jedynie kwiaty, wiązanki, pamiątki, dewocjonalia, płody rolne, lody, znicze, chleb, bilety, tytoń, prasę oraz lotto. Można, pod warunkiem że za leżakiem stoi właściciel towaru, będący osobą fizyczną, który sprzedaje wyłącznie we własnym imieniu.

W pierwsze niehandlowe niedziele zakorkowały się ścieżki między wiatami z brezentu.

O wolności

W wietnamskim pasaż...