POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 97-98

Ludzie i style

Jarek Szubrycht

Na wyciągnięcie ręki

Fotograficzny autoportret z ręki, na szybko, bez pozowania – selfies podbiły świat i zaczynają przynosić zyski.

Zdaniem zespołu Oxford Dictionary Online, w pocie czoła badającego rozwój angielszczyzny, słowem ubiegłego roku jest selfie. Definiuje się je jako „fotografię, którą ktoś zrobił samemu sobie, zwykle smartfonem lub kamerą internetową, wrzuconą na profil w portalu społecznościowym”. Naukowcy wydedukowali, że po raz pierwszy rzeczownik ten pojawił się na jednym z australijskich forów internetowych w zamierzchłym 2002 r. (Australijczycy, jak krakusy, kochają zdrobnienia; na barbecue mówią „barbie”) i odnosił się do zdjęcia, które główny bohater i autor zarazem zrobił sobie po staranowaniu nosem schodów na suto zakrapianej imprezie kolegi. Neologizm nieostrożnego mieszkańca antypodów nie od razu zrobił karierę, ale w 2013 r. świat rzeczywiście oszalał na jego punkcie – redaktorzy oksfordzkiego słownika obliczyli, że przez ten czas częstotliwość użycia słowa wzrosła o 17 tys. proc.! Polski odpowiednik selfie – czyli samojebka – raczej słowem roku nie zostanie, bo brzmi zbyt pogardliwie i wulgarnie, by zrobić ogólnonarodową karierę. A szkoda, odnosi się przecież do pięknej, odwiecznej praktyki autoportretu, tyle że spopularyzowanej i ...