POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 47 (2985) z dnia 2014-11-19; s. 20-22

Polityka

Janina Paradowska

Nadchodzi sądny dzień

Czeka nas sądowa rewolucja. Nawet umiarkowani pesymiści twierdzą, że skończy się ona katastrofą. Bo miało być jak w Ameryce, a może być jak zwykle – czyli między bałaganem a apokalipsą.

Reforma procesu karnego, która ma wejść w życie od 1 lipca przyszłego roku, w zupełnie nowych rolach ustawi wszystkich uczestników postępowania. Na razie budzi emocje w świecie prawniczym, głównie prokuratorskim. W rzeczywistości najbardziej we znaki może się dać obywatelom, w dodatku zupełnie nieświadomym tego, co ich czeka, bo nikt ich do tego nie przygotowuje. Kluczem jest jedno trudne słowo, którego znaczenie niesie niewyobrażalne konsekwencje – kontradyktoryjność.

Znowelizowany Kodeks postępowania karnego (prawie 200 zmian w prawie obecnie obowiązującym, co samo w sobie nie jest przykładem najlepszej legislacji) Sejm uchwalił we wrześniu ubiegłego roku. Ustanowił półtoraroczne vacatio legis, zdając sobie sprawę, że wszyscy muszą się do nowej procedury karnej przygotować.

Obecnie sędziowie odgrywają w procesie rolę czynną, czasem wręcz zastępują prokuraturę, przeprowadzając, często bardzo skrupulatną, weryfikację dowodów stron, mają też nieograniczoną inicjatywę dowodową i dopiero potem wydają wyrok. Tak więc sąd dąży do ustalenia prawdy materialnej. Od lipca przyszłego roku ma być zupełnie inaczej (choć nie we wszystkich sprawach, rozpoczęte wcześniej ...