POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 46 (2219) z dnia 1999-11-13; s. 16

Wydarzenia

Paweł Tarnowski

Nafta z naftaliny

Po 9 latach kłótni, sporów i nieustannej zmiany planów rusza wreszcie prywatyzacja przemysłu paliwowego. Do 30 proc. (126 mln) akcji Polskiego Koncernu Naftowego o szacunkowej wartości 2,2-3 mld zł trafi w ciągu dwóch-trzech tygodni na giełdę. To już chyba ostatnia sprzedaż tak wielkiej i dochodowej spółki.

Kara za przeciąganie sprawy musi być. Polski Koncern Naftowy wchodzi na giełdę w bardzo niesprzyjającym momencie. Na międzynarodowych rynkach finansowych panuje niepokój, giełdowe indeksy mocno falują.

W efekcie reakcja zagranicznych inwestorów, do których w dużej części skierowana jest oferta kupna PKN, nie jest tak entuzjastyczna, jak można by się było wcześniej spodziewać. Nabywcy oczywiście się znajdą, bo PKN to naprawdę łakomy kąsek, ale ich skłonność do oferowania wysokich cen spadnie. Jeszcze pół roku temu ta prywatyzacja mogła wyglądać inaczej i przynieść budżetowi większe pieniądze. I to jest właśnie cena za przeciąganie przygotowań.

Państwowy właściciel miał tego świadomość i wyznaczone widełki cenowe (18-24 zł za akcję) nie wydają się wygórowane. Mimo to oferta, przynajmniej przez część inwestorów, przyjmowana jest spokojnie. Na warszawskiej giełdzie koniunktura jest marna, obroty nikłe, perspektywy tego rynku słabe, a właściciele co najmniej kilkunastu spółek szukają możliwości wycofania się z publicznego obrotu. Marnym wskaźnikom ...