POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 1 (2686) z dnia 2009-01-03; s. 78-79

Kultura

Piotr Sarzyński

Najdroższy artysta świata: Damien Hirst

Do celu idzie po trupach (w przenośni i dosłownie). Otacza go podziw, ale i strach.

Jest Brytyjczykiem stanu wolnego. Ma 43 lata i trzech synów w wieku 1, 8 i 13 lat. Fryzurę pozostawia zazwyczaj w lekkim nieładzie, wzrok ma przenikliwy, uśmiech podszyty ironią. Właściciel kilkudziesięciu domów i rezydencji rozsianych po świecie. Swój majątek, oceniany na ponad miliard dolarów, zbudował od zera w ciągu ostatnich 17 lat. Wszystko osiągnął wyłącznie dzięki własnej sztuce. Dla wielu jest to w gruncie rzeczy antysztuka i niekoniecznie własna, choć sygnowana jego nazwiskiem. Dorastał w Leeds w robotniczej rodzinie. Gdy miał 12 lat, zostawił ich ojciec. Jako nastolatek Damien był kilkakrotnie aresztowany za kradzieże w sklepach; gdy podrósł, pracował na budowach oraz w prosektorium. W 1988 r., już jako student drugiego roku sztuk pięknych Goldsmiths University of London, zorganizował z 15 innymi studentami niezależną wystawę „Freeze” („Zamrożeni”). Awangardowe dzieła i nietypowe miejsce ekspozycji (hale londyńskich doków) zwróciły uwagę krytyków i publiczności.

Gnijący krowi łeb i martwy rekin w akwarium

Dwa lata później ...