POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 12 (3153) z dnia 2018-03-21; s. 52-53

Świat

Maciej Okraszewski

Narcoespaña

Skandal literacki, głośne aresztowanie i spektakularny napad na szpital przypominają Hiszpanom, że ich kraj to otwarte drzwi dla narkotyków wlewających się do Europy.

Największą sensacją literacką w Hiszpanii jest książka „Farińa” (co można przetłumaczyć jako „mąka”, czyli stare slangowe określenie kokainy) Nacho Carretero. Dość niespodziewanie, również dla samego autora: publikacja miała premierę jeszcze w 2015 r. i choć cieszyła się stałym powodzeniem (dziesięć edycji), to dopiero teraz czytelnicy zaczęli robić w księgarniach zapisy na papierową wersję oraz masowo wykupywać tę elektroniczną. W szczytowym momencie na hiszpańskim Amazonie sprzedawało się 10 egzemplarzy na minutę.

Wszystko dlatego, że sąd wydał zakaz rozpowszechniania książki do czasu rozpatrzenia pozwu o naruszenie dóbr osobistych pojawiającego się na jej łamach byłego polityka z Galicii. „Farińa” to bowiem rozbudowany reportaż o przemycie narkotyków w tym północnym regionie Hiszpanii, przez który swego czasu przepływało 80 proc. całej docierającej do Europy kokainy. A decyzja sądu przypadkowo zbiega się w czasie z wydarzeniami, które przypominają Hiszpanom, że to bynajmniej nie przeszłość, o której mogą zapomnieć.

Hiszpański Pablo Escobar

W&...